piątek, 7 października 2011

Kociszon i małe dziecko













Jak jeszcze była w ciąży nasłuchałam się, jak to trzeba izolowac dziecko od zwierząt, zarazki, batkerie, bla bla bla.. Oczywiście, wszystko się zgadza, zwierzęta mają.. odmienną jakże florę bakteriozową od niemowląt, ale nie oznacza to, że najukochańszy dotąd kociszon ma wylecieć do garażu na zawsze, tylko dlatego, że pojawiło się w domu dziecko!

Pamiętam pierwszy wieczór po powrocie ze szpitala, Mozaika zwariowała! Nie rozumiała, wskoczyła na łóżko tak niebezpiecznie blisko małego, że aż się przestraszyłam.. Potem miauczała przeraźliwie, kiedy kąpaliśmy i wykonywaliśmy pozostałe zabiegi pięknościowe na przewijaku w łazience.. Postanowiłam więc pokazać kociszonowi, że fakt pojawienia się nowego Kalbarczyka w rodzinie nie wpłynie na moje relacje: darmozjad - żywicielka;) I tak z czasem doszło do takiej oto zażyłości jak na powyższych fotach;) Oczywiście po każdym kontakcie chusteczkuje łapy małego, zanim pukiel wyrwanej sierści wsadzi sobie do paszczy;) i nigdy nie zostawiam kota samego z Szymulą, ale jak kociszon przychodzi się przymilić - jest persona grata. Czasem karmię małego na kolanach a kot siada zaraz za nim i dupskiem grzeje małego w plecy, fajnie tak;)

Teściówka i J oczywiście najchętniej zabroniliby Mozaice jakichkolwiek odwiedzin 'w tym samym domu, w którym jest małe dziecko' - po moim trupie:D

10 komentarzy:

  1. popieram Cię w 100% !!! mnie tez wnerwiają te "kocie" zabobony, mam trzy zdrowe córki wychowanie od maleńkości ze stadem kotów :))
    uściski, Piękny ten Twój Mały i jaki tłuściutki, jak marzenie :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nei wiem co gorsze kot ... , a może to co w koło ,powitrze , jedzenie ... echhh. Nie ma co fisiować , jak zwykłam mówić :D Kotek domowy szczepiony , odrobaczany i higiena po zabawie to tak nie wiele w porónaniu do radochy obydwu stron:D Pozdramiam prawie weekndowo:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super zdjecia. Ja pozwalam siersciuchom wąchac Raszka, ale nie pozwalam im lezec kolo niego. No ale to inne gabaryty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bardzo pro zwierzęca jestem,więc mnie to nie szokuje i jestem za!W prawdziwym domu powinny być ,dzieci ,książki i zwierzęta:)Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacyjne zdjęcia!
    Młody i jego tygrys;]
    A gadaniem teściowej sie nie przejmuj, po to teściowe są żeby zrzędzić;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Słuszna uwaga, miejsce kociszona jest w domu:) Dookoła nas jest tyle groźnych "śmieci" tylko nie wszyscy zdają sobie z tego niestety sprawę:) A koty są fajowe:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba kazda brzuchata slyszala kocie opowiesci, jakie one niebezpieczne sa i lepiej sie ich pozbyc. Akurat! Kiedys ogladajac zdjecie twoje, mlodego w ramionach i nakolannego kota pomyslalam, o! To ja juz niedlugo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja żałuję, że mój piesek nie dożył czasów Czekoladki, chciałabym, żeby razem się wychowywali, no ale nic straconego :) też jestem za zwierzaczkami :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziecko nie powinno majstrowac przy kocim kuprze i to nie sa zabobony.Co innego zwierze w domu,co innego-raczki niemowlaka przy odbycie kota.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapewniam, że koci kuperek nigdy nie znajdował się w łapkach szymoniastych;)
    Kultura nakazuje podpisywanie swoich wypowiedzi, ja przynajmniej nigdy nie występuję w roli 'Anonimowego' - w necie nikt nie jest anonimowy;) Pozdrawiam serdecznie;)

    OdpowiedzUsuń