czwartek, 28 kwietnia 2011

I znowu monotematycznie.. :D


Co my tu mamy!!?? Zdobycze J wydarte w II Dzień Świąt ma się rozumieć:) Poniżej krótka geneza jak te tutaj obecne zieloności znalazły się w naszym bagażniku..






I w miejscu docelowym..




Kaczeńce przepiękne.. muszę się zgodzić..



Skalniak póki co ściągnął do siebie ślimaki, koty się poją, ale nie tylko..





.. taki oto osobnik też się zjawił!



Śliczny, prawda!!??


Ha, tak się zasiedział, że wpełzł na niego ślimak.. i łaził w tą i z powrotem po jego łebku :D



A ostatnie dwa dni przyniosły ze sobą: posianie w donicach ukochanej mojej pachnącej maciejki, założenie warzywniaka, zakup wypasionego węża ogrodowego (na starego, cieknącego dziada patrzeć już nie mogłam!) ale przede wszystkim.. taaa daaa.... rozpoczęła się budowa TARASU! Sam początek na razie polegający na rozebraniu schodków, i kilku innych pracach przygotowawczych, ale w poniedziałek wszystko ruszy pełną parą:)

środa, 27 kwietnia 2011

Lany Zegrzynek;)


Umawialiśmy się z Pietrzakami już od jakiegoś czasu na te tam Zegrzynki i inne, ale a to pogoda, a to to a to tamto. Myślałam, że i tak będzie tym razem, pogoda w Milańcu za oknem o 7.30 rano nie nastrajała, ale co się okazuje - w Markach wyborna, ze słońcem i innymi takimi:) Zebraliśmy się więc i już koło 12 szukaliśmy zjazdu z głównej trasy na nasz Zegrzynek:)


Czemu nasz? A tak o, kiedyś już eksplorowaliśmy tą tę okolicę i postanowiliśmy wrócić bo miejsce fajne, bez turystów i innych komercyjnych atrakcji..





J miał swoje własne prywatne cele podczas tego wypadu, ale to już w kolejnym poście;D





I jeszcze kilka fot opasów, czyli Asi i mnie;) Zasapałyśmy się jak głupie podczas tego tam spaceru, zadycha taka, że hej;)











Część fot zgarnęłam z Asi bloga:

http://studio180stopni.blogspot.com/


do odwiedzenia którego serdecznie zapraszam:)

czwartek, 21 kwietnia 2011

Deska tarasowa zamówiona - nadal w to nie wierzę!!


Stało się to naszym takim małym rytuałem: mianowicie codzienne przypominanie J "Pamiętaj, żeby zadzwonić do pana od deski" i tak od.. ponad miesiąca..? Coś takiego.. Żenada.. Ale J się upadł, że ta, nie żadna inna, więc tak sobie żyliśmy w zawieszeniu deskowym..
Aż tu wczoraj "Umówiłem się z facetem od deski, właśnie przyjechał z tych swoich gór i za godzinę będzie pod Maximusem - jedziemy".. no ok.. I faktycznie, Pan się zjawił, przyjechał z towarem dla klienta. Biorąc pod uwagę moje ostatnio bardzo.. hormonalne nastawienie (;D) nie byłam niemiła, a biorąc pod uwagę, że pan nie cwaniak, nie krętacz, tylko zwykły zalatany, jeżdżący poobijanym busem z przyczepką na drewno, zmęczony rozpoczętym sezonem Pan - odpuściłam sobie jakiekolwiek komentarze.. Miał ze sobą kilka desek, obejrzeliśmy, dogadaliśmy cenę i już:) Wieczorem raz jeszcze z kartką wyliczyliśmy ile desek ilometrowych potrzebujemy i zamówienie poszło!
Oglądaliśmy też na składzie drewnianym (ceny przede wszystkim) łaty, deski elewacyjne, krokwie, oleje, impregnaty i inne takie.. Kosztorys stał się teraz bardziej wiarygodny; ależ się cieszę, że mamy to za sobą:) Ciekawe czy do3many zostanie obiecany termin dostarczenia desek;)

środa, 20 kwietnia 2011

Foty z Chorwacji


Udało mi się skończyć (po 7 msc;)) obrabianie fot z Chorwacji, w osobnym katalogu foty z Plitvickich Jezior:)

wtorek, 19 kwietnia 2011

Post dokumentalny, tyyyle zdjęć :D


Tak to wyglądało dziś wieczorem :D Kora jeszcze do końca nie wysypana, nie wszystkie roślinki wsadzone, fontanna i oświetlenie niepodłączone, ale powiedzmy, że tak mniej więcej będzie wyglądał skalniaczek:)

Jeszcze kilka fotek z wczoraj: J walczący z pompką..


I widok z góry.. rozmiar donicy robi wrażenie..


A to miejsce, gdzie zostały zakupione elementy fontanny.. nie wpadłabym na pomysł na taki biznes: sprzedaż betonowych figurek...???!!!



Ta w ogóle, to na początku J zakupił misę (fontannową) mniejszą i dzieciaczka w muszli, A wczoraj zrodziła się myśl, że koniecznie trzeba dokupić jeszcze jedną - większą misę. Zakupiona. Plan był taki, żeby pomalować wszystko farbą do betonu, żeby nie ciemniały pod wpływem wody. Ale po namyśle - takie surowe ładne, nie ma potrzeby malować. Ale skoro nie malować... hmmm.. Okazało się, że kolor jednej misy.. znacznie różniący się od drugiej.. Podjechaliśmy raz jeszcze do tego przesympatycznego miejsca i odmieniliśmy tą pierwotną mniejszą - na inną, pasującą fakturą i kolorem do tej większej. I tym sposobem - pełna harmonia nastała!


To zdjęcie zrobione dzisiaj rano w pełnym słońcu


A to już k 16, czyli zaraz po powrocie J z tyrki;)
Rozłożona włóknina chroniąca przez bezlikiem badyli i zielska, które gotowe są w każdej chwili na opanowanie donicy


I sadzenie.. Jedna chyba z przyjemniejszych czynności:)



I obkładanie korą..


.. Królewskie rządzi;)


I obkładanie marmurkami..




No i raz jeszcze widok ogólny:D
Jestem zachwycona, a to jeszcze nie koniec, jak woda popłynie.. ech, doczekać się nie mogę!
Acha, jeszcze tak zapadły mi w pamięć słowa pana sprzedawcy od betonowych figurek: Zobaczycie Państwo, jak będą się ptaszki do fontanny zlatywać, ja mam 2 takie na podwórku.. Wspaniale to wygląda..! No i ja czekać teraz będę na te ptaszki...
Nie będę już zanudzać, pokażę efekt końcowy - już wkrótce!