piątek, 16 grudnia 2011

Piątek prawie przedświąteczny



Chciałam dzisiaj ubić deala z Lalusiem moim: mama teraz posprząta łazienkę, a Ty pójdziesz drzemkować, ok? - Ta jasssne, żebym się nie zdziwiła;)
I tak każde ułożenie na boczku do pozycji sypialnianej kończyło się przerzutką błyskawiczną na brzucho i obserwacją; wszystko byłoby ok, niech sobie patrzy, ale przyglądanie się było połączone z cierpieniami zębowymi: co dosłownie kilka sekund z koja dobiegał wrzask, musiałam wszystko rzucać i biec co sił w nogach.. Finalnie wylądowaliśmy na długaśnym spacerze (, który planowałam po drzemce) i udało nam się uzbierać krzaczorów na świąteczny stroik na drzwi:)

Poza tym:

1) nie spodziewałabym się, że Szymek tak upodoba sobie łososia - o wiele bardziej niż indyczkę czy kogutka;
2) Taka dygresja: ciężko zrobić świąteczne sprzątanki przy ząbkującym dziecku..
3) Górna dwójka oficjalnie okrzyknięta została: wyrżniętą:) Co się okazuję: dziąsełka przy górnych trójkach rozpulchnione:/

Miłego weekendu - zapewne dla większości sprzątalniczego!

4 komentarze:

  1. Przyznaję, boimy się ząbkowania, ojjj boimy:/

    OdpowiedzUsuń
  2. oj ale nas czeka, oj oj.
    Nie sprzątanie-ząbkowanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. tak, tak... ząbkujące dzieci wiążą ręce, niestety... przy próbach sprzątania zwłaszcza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. gratuluję ząbka - znam ten ból Ząkowania, mamy dolne a wychodzą górne jedynki, dzidź ssać nie może, ślini się na potęgę i beczy po nocach

    OdpowiedzUsuń