wtorek, 27 grudnia 2011

Konik na biegunach vintage decoupage - the biggest project ever!


Prezent został przekazany więc mogę się pochwalić:)
Konika zrobiłam dla damskiego lalusia - Alutki kochanej, ponieważ sakrament chrztu przyjmowała w I dzień Świąt! Miałam nie lada problemo co by tu za prezent sprawić i tak oto wymyśliłam:D

Czego potrzebujemy do zrobienia takiego oto konika vintage - decoupage:

  • konika na biegunach drewniany (mój był z osiki i topoli, zazwyczaj trafiałam na sosnowe, a że drewno to nie należy do zbyt trwałych miałam nie lada problem, żeby znaleźć coś odpowiedniego, ale co się okazuje chcieć to móc!)
  • serwetki do decoupage (ciemnoróżowe w kropki białe umieszczone na płozach od spodu, bladoróżowe na płozach od strony wierzchniej, z motywem stopki i napisem 'a baby' w kolorze pink - ma się rozumieć)
  • materiał różowy w białe kropki (nie było łatwo znaleźć.. jakiś deficyt różowiany zapanował!)
  • wstążeczki do przymocowania sadzadełka do konika
  • podkład do drewna Flugger w ilości niewielkiej
  • lakier do drewna Flugger w ilości ogromnej
  • farba akrylowa biała i dusty pink (najlepsze ze sklepów dla plastyków, mają najlepszą konsystencję do tego typu akcji)
  • papier ścierny (użyłam 15 i 30)
  • Pędzelki (najbardziej polecam firmy R. Kozłowski) w ilości... 5 minimum
  • Crackle country jednoskładnikowy (dzięki niemy uzyskany został efekt postarzenia - spękań na trzymankach rączkowych i oparciach na nóżki)
  • Świeczka (dzięki niej uzyskany został efekt przecierek na całym koniku)
  • Klej wikol do drewna
  • Wiele godzin cierpliwości i wyrozumiałości dla materii na której się pracuje..:)
Z konikiem spędziłam tyle czasu, że stał mi się on bliski w pewnym sensie;)
Malutki laluś długo na nim nie usiądzie, gdyż za niziutki jeszcze, ale oczami wyobraźni widzę już jak pięknie będzie się prezentował w lalusiowym pokoiku, który już istnieje, wymaga tylko wykończenia!













Dodam jeszcze na koniec, że nie lada wyzwaniem okazało się dla mnie uszycie siedziska - przede wszystkim dlatego, że materiału niewiele, takie więc nie było mowy o replayu, a po drugie - dopiero szlifuję moje umiejętności krawieckie i przygoda z maszyną dopiero się rozpoczyna, dlatego pomimo tego, że wielce niedoskonałe - dla mnie zadowalające;)


Mam w planach zrobienie po nowym roku m. in. skrzynki deco na zdjęcia, ale zastanawiam się jak to będzie teraz u mnie z czasem, 02-01-2012 po niecałym roku siedzenia w chacie wracam do tyrki... (...)
Ok 3 godziny na sam dojazd i powrót + 8 godz siedzenia przed kompem.. czy ja będę miała czas na cokolwiek?
A dla Szymka?
Czy będę czasem wracać jak On będzie już spał..?
Chyba niestety, TAK;( (...)

4 komentarze:

  1. O żesz..., Aśka, kopara mi opadła, że się tak wyrażę:)Cudo zrobiłaś, ten koń jest PIĘKNY!Super prezent na chrzciny. Wszystko dopracowane, przemyślane, super. Gratuluję zdolności i cierpliwości. Co do powrotu do pracy-to nie zazdroszczę. Sama do tej pory mam wyrzuty sumienia czasami, że zostawiam swoje dzieci na tyle godzin, ech...Ściskam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kapitalny pomysł, mistrzowskie wykonanie. Wiem z doświadczenia, że ciężko jest Synka zostawić i ciężko wszystko pogodzić. Powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Konik wyszedł bosko!!!!
    Słuchałam o nim, miałam go w wyobraźni i jestem onieśmielona wynikiem końcowym! Przepiękne przecierki!

    OdpowiedzUsuń