niedziela, 18 grudnia 2011

Największy mój projekt decoupage ever!


Zebrana w dniu dzisiejszym familia okrzyknęła Szymulę najgrzeczniejszym dzieckiem świata - nie pozostaje mi nic innego, jak tylko pozytywnie ustosunkować się do powyższego; wszystko za sprawą wyrżniętej górnej lewej dwójki:) Radość zapanowała na pysiaku, ale domyślać należy się, że stan zadowolenia długo nie potrwa gdyż dziąsła w okolicach górnych trójeczek popuchnięte na maxa:/ Nie mniej jednak dzisiaj bólu nie było, podejmowane były kolejne próby pełzalnicze, były popisywanki próbami 'chodzenia' i grzeczne zjedzenie obiadu w zestawie 'mama, czyli szef kuchni poleca: kogutek z warzywami, mianowicie ziemniakiem, dynią i marchwią skropione oliwą z oliwek':)

A kiedy dzień dziecięcia zakańcza się, tj koło 20 - zasiadam do mojego projektu, który produkuje się już od jakiegoś czasu.. Obiekt nie jest mały, nie jest prosty w formie, a światło w mojej 'pracowni' nie jest sprzyjające i niedociągnięcia pracy wieczornej widzę dopiero dnia następnego przy świetle dziennym.. Nie mniej jednak praca trwa, pochłonęła mnie całkowicie i nie mogę się doczekać efektu! Dodam jeszcze, że jeden z elementów musi zostać uszyty na maszynie, mam nadzieję, że w ostatnim czasie nabrałam wystarczającej wprawy, aby finał był zadowalający. W celach treningowych na ten przykład wczoraj zajęłam się kuchennymi firankami, udało mi się je przedłużyć, poprzez sprucie ostatniego podwinięcia i zastosowanie nowego;

Podsumowując: 3mam kciuki sama za siebie!

Ps. Mothercare ma najsłodsze ubranka sypialniane! (foto robione wieczorem, godzina na zegarze jakże mylna, padły baterie;)

1 komentarz: