wtorek, 20 października 2009

Na tapetę Słowenia!


Tomuś - psyjaciel, zarówno na górze jak i na dole:)



- Przyjaciele -


Naprawa - odpowietrzanie hamulcy - My Good Lord, jak dobrze, że Jarek spędził w swoim życiu tyle godzin leążc pod samochodami najróżniejszymi... ps - Raq ściemnia jak zawsze:)


A to już lunch na przydrożnym picnic area - niezapomniany, pamiętam dobrze do dziś

Moje klimaty! Brak słów, po prostu cud - miód!




Jedno z najulubieńszych.. choć zrobione w jakże dramatycznych (z perspektyty czasu jakże śmiesznych okolicznościach..:) No więc w nocy, kiedy liczyliśmy na przekroczenia granicy Austrii ze Słowenia Raczek miał 'zjazd z góry śmierci', de facto zapaliły nam się żywym płomieniem tarcze hamulcowe i byliśmy pewni, że wycieczka dopiero co rozpoczęta - została właśnie zakończona.. Ale jako, że samochód był samonaprawialny - odpalił i 'heja banana - koko dżambo i do przodu' - zdjęcia z napraw powyżej





Piękna Słowenia



Na bazarze



Z Tomulem w koszach;)


Co to była za ulga, ja też moczyłam, ja też:)


3 ciamajdy czekają na wjazd kolejką linową na szczyt celem oblookania Słowenii



Fajne wspomnienia...
A tak
poza tym:
1) choróbsko powróciło - nie wiem jak ja to robię...??, w każdym razie Fervex - zapodany

2) decoupage rozpoczęte - no, to taki mały wstęp narazie;)

3) urządzenie chłodzące pod laptopa zakupione - czuje, że mu ulżyło, nie gotuje się już i nie wyłącza ch chwila:)
4) ząb jedynka dosztukowana, czwórka lewa dolna naprawiona - całość zajęła nie więcej niż 20 minet:)
5) jutro do pracy na rano, więc oddalam się z uczuciem spełnionego decoupagowego obowiązku:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz