czwartek, 31 marca 2011

Jak to jest spać w.. piątkę w jednym łóżku??;)


Kiedyś - kiedyś koleżanka podczas opowieści o ciąży swojej siostry opowiadała, że zakupiła sobie ona specjalną poduszkę do spania/karmienia dla kobiet w ciąży, tzw: rogala. I pamiętam co sobie wtedy pomyślałam: yyyy, ale po co?? E tam, wymyślają..
Z czasem jak mi się brzuch zaczął powiększać i prozaiczna czynność: spanie zaczęło być uciążliwe - powróciłam myślami do tamtej rozmowy.. Poczytałam na forach opinie innych brzuchatek - co się okazuje: same pozytywy posiadania takiego rogala! Zaczęłam przymierzać się do zakupu, dodałam już sobie nawet aukcję do obserwowanych:) Jakże miło mi się zrobiło, kiedy kumpel z tyrki zaproponował po konsultacji z żoną wypożyczenia mi rogala, który na chwile obecną spełnił u nich swoją rolę:)
I tak to od tamtego dnia, kiedy do mnie przyjechał śpimy sobie wszyscy razem:
Jaro, Szymek, ja, Mozaika i .. rogal, który uzyskał imię: Banan:)

środa, 30 marca 2011

I ja doczekałam swojej maszyny do szycia :D


Maszyna należała do J cioci jakiejś tam; domkiem, który po niej pozostał opiekuje się inna ciocia i jak była u nas z zimie - zostało jej zakomunikowane, że 'taka tam maszyna co ją widzieliśmy u cioci to przydałaby się nam' - nam w sensie mi:)
W sobotę nastąpiło jej przytransportowanie i tak oto zamieszkała z nami:)
J próbował zadziałać, ale nic z tego nie wyszło, jest sprawna, działa na 100%, niestety nie mamy pojęcia jak się zabrać do czegokolwiek. A ja od komputera nie odchodzę, tylko piszę, piszę, piszę.., ale mam już pewien plan;)




Wiosna, wiosna, wiosna ach, to Ty!


Kto poczuł wiosnę? Chyba wszyscy;) Przede wszystkim J, po prawie 2 tyg zmagania się z chorobą, którą oczywiście nie omieszkał podzielić się ze mną, 2 weekendach spędzonych pod kocami na sofie z glutem maksymalnym, wreszcie poczuł zew natury i zamontował pierwszą z 4 zamówionych lamp mających za zadanie rozświetlenie naszych włości;) Upatrzyliśmy sobie ten konkretny model - i co się okazuje: hurtownia w której zaopatrują się chyba wszyscy sprzedawcy na Allegro szwankuje i u nikt ze sprzedawców nie posiadał na stanie 5 sztuk!! Sklep, w którym kupiliśmy sprzedał nam modele powystawowe, w stanie idealnym, sztuk 4. Piątą taką samą zamówimy u innego sprzedawcy - takiego, który w ofercie posiada także lampy najazdowe, które przewidziane są na taras. Na razie czekamy cały czas na próbki desek, które miały być wysłane już jakieś 2 tyg temu i niesolidny pan zamulił;/ Każdy zasługuje na.. czwartą szansę, więc po smsie -przypominajce - czekamy dalej;)
Lampy - marzenie, takie właśnie miały być:):):)


Podlewam, doglądam, wystawiam do słoneczka - nasze pomidorki koktajlowe mają się świetnie! Muszę doczytać w jakimś mądrym źródle kiedy powinny zostać rozsadzone w osobne pojemniczki każdy, na razie są jeszcze zbyt wątłe na taką operację




A tu już na pierwszym planie moja kobea pnąca. Muszę przyznać się na forum do porażki przy jej wysiewie.. Przykryłam nasionka zbyt dużą ilością ziemi, która podczas podlewania stała się ciężka i na chwilę obecną tylko 2 z 6 wykiełkowały. Wzruszyłam więc ziemię żeby zobaczyć jak mają się pozostałe i bardzo wątpię czy jeszcze z nich coś będzie. Ale nauka na przyszłość jest - zresztą, widziałam w którąś sobotę program o ogrodnictwie i wiem już jak profesjonalny wysiew tego typu nasionek powinien wyglądać.
Więcej pojemniczków już czeka, nasionek mamy masę, więc może dziś, może jutro znowu zaszalejemy:)



I jeszcze Mozajnik wiosenny podczas ulubionej czynności podwórkowej - tarzanie grzbietu o chodnik, w jedną stronę, i w drugą i jeszcze raz, i jak już taka porządnie zakurzona w paprochach i piachu błaga o możliwość powrotu do domu, a po wpuszczeniu - fruuu na coś miękkiego: kupka świeżego prania, pościel, poduszka nakrzesełkowa.. Taka już jest zasada: albo czysty i sterylny dom, albo zwierzątka:) My wybraliśmy..
;)




Żegnam się i uciekam do czynności, której kontynuację zaniechałabym z tak ogromną chęcią.. Pisanie magisterki.. W weekend przytarabaniłam na kwadrat 20 książek z mojej polibudowej biblioteki - kto by pomyślał, że mają tam takie pokłady! My w każdym razie z Daną byłyśmy w szoku!! Pozytywnym!
Ps. dla śledzących mojego bloga taka tam 'niecodzienna' informacja: znowu biorę antybiotyk.. NA CO TYM RAZEM!!?? A no w niedzielę wieczorem rozpoczęło mi się ostre zapalenie ucha środkowego, po nieprzespanej nocy, stwierdziłam, że mam ogromne szczęście w nieszczęściu - okazało się, że w Limie jest wolna wizyta u laryngologa w godzinach wczesno-porannych. Tak więc od 5 do 7 rano czekałam praktycznie w drzwiach, aby wylecieć na WKD i znaleźć się już w gabinecie.. Pani potwierdziła moje przypuszczenia, przepisała antybiotyk i inne specjały oraz spuentowała, że zapalenie ucha jest następstwem przewlekłego kataru najprawdopodobniej, a jak się dowiedziała, że mam takowy od początku grudnia - była już pewna diagnozy.
Napiszę tak: o matko z ojcem, nie życzę nikomu... i nie lekceważcie 'zwykłego katarku'..

Buziaki:********

niedziela, 27 marca 2011

Zaproszenie do zabawy "moje małe tajemnice;]"


Do zabawy zaprosiła mnie Asiulla z http://mylittlewhitehome.blogspot.com/

Jedziemy zatem:)

... pierwsza moja małą tajemnica, choć tak naprawdę żadna to nałóg internetowy.. No lubię bardzo, nigdy mnie nie nudzi, zawsze znajdę coś co mnie zainteresuje, uwielbiam fora, sklepy z fajnymi rzeczami, relacje z różnych wypraw, pisać maile, największą giełdę internetową, przeglądać blogi innych szalonych blogerek.. lubię i już:)


... gadanie z kotami:) Niby wszystkie kocie mamy.. i tatusiowie, jeśli tacy istnieją tak mają, ale ja nie uważam, żeby to było do końca normalne;) Gadam sobie z Mozaiką, a ona najzwyczajniej w świecie mi opowiada, czasem rozmowa jej się podoba i się łasi, przytula, a czasem mnie podgryzie albo żachnie się na znak: to jest koniec rozmowy! ;) J nigdy tego nie skomentował, ale zerka dziwnie ;)


... chomikowanie w pamięci tekstów przeróżniastych piosenek:) Żebym miała taką pamięć jak do kolosa się uczę, czy do innych spraw dnia codziennego.. Tu już jest gorzej.. Nie wiem jak to się dzieje, włączam radio i śpiewam razem z nim i dziwią się znajomi: jak to?! A tak to:)



... nie obejrzałam wielu kultowych filmów, które 'widział chyba każdy'.. Mimo, że miałam wiele okazji ku temu. Nie wiem jak to jest, ale mam tak, że wolę po raz kolejny obejrzeć ten sam film, który oglądałam przysłowiowe 100 razy (w większości polskie stare komedie, gdzie poszczególne dialogi mam w pamięci (tak jak te durne teksty piosenek)), a inne wciąż pozostają w sferze tych: nieobejrzanych..


Nigdy sama nie odważyłam się autem pojechać do Wa-wy.. 1 że kiepsko z miejscami do parkowania, 2 że korki, 3 że zawsze znajdę 1000 powodów dla których lepiej pojechać WKD czy pociągiem, 4 wieczne przebudowy, remonty, zmiany organizacji ruchu, 5 dżungla, dżungla i jeszcze raz dżungla.. ale może kiedyś się odważę.. SAMA:)





Ech, moje marzenie od daaawna, a właściwie potrafię określić od kiedy dokładnie.. od wakacji 2008. Podczas pobytu w UK zakochałam się w karawaningu i wszystkim co z tym związane..
Kiedyś myślałam o samochodzie typu camper - takim, jakie wypożyczamy na wyjazdy wakacyjne, ale ostatecznie chyba wolałabym przyczepkę kempingową ciągnioną przez 7osobowego Volkswagena Sharana.. ech.. Teraz przymierzamy się do zmiany samochodu, ponieważ ten, którym jeździmy to spuścizna po kurierce w którą bawił się J i auto to ma jedynie 2 siedzenia i pakę, a jak Szymuś się pojawi - wiadomo, potrzebne tez miejsce dla niego:) Niestety, na atrakcyjny rocznik, młodszy niż 2005 raczej nie będzie nas stać, a starszy nie wchodzi w grę, ale pomarzyć można.. Bardzo bym chciała posiadać:)


... przez uraz kolana musiałam zapomnieć o tańcu.. A kiedyś bardzo lubiłam, bardzo lubię nadal, ale kolano odzywa mi się co jakis czas.. Pierwszy raz załatwiłam je sobie jeżdżąc w podstawówce na lodowisku szkolnym - punkcja, gips, siedzenie w domu, rehabilitacja, bla, bla, bla; kolejny raz - też w podstawówce podczas upadku na rowerze, podobna historia.., potem trochę przerwy w cierpieniach kolanowych i znowu: na dyskotece - a dzięki alkoholu bólu nie odczułam od razu, po paru godzinach szaleństwa okazało się, że kolano jest 4 razy takie jak to drugie - szpital, punkcja, stabilizator, uziemienie w domu na miesiące (...); kolejny raz podczas pracy w UK.. nazbierałoby się trochę tego, ale nie będę nudzić. Suma summarum tańczyć uwielbiam, ale po każdym większym wysiłku (dajmy na to tegoroczny Sylwester) muszę to odpokutować bólem:( Nie mniej jednak czasem z J włączamy sobie coś tanecznego i kicamy, bo J tez bardzo bardzo lubi i moim zdaniem jest świetnym tancerzem:)


... Dopóki nie zaszłam w ciążę praktycznie nie piłam.. ale nie mam na myśli alkoholu, tylko wody, napojów, herbat.. Jak to możliwe? Tak to:) Rano mała kawa z powerem, później... cały dzień nic, wieczorem ewentualnie jakiś alkohol:) I tyle! Idąc do kogoś w gości, na pytanie: kawki, herbatki? Odpowiedź zazwyczaj brzmiała: Nie dzięki, napita jestem:) Odkąd dowiedziałam się o brzuchowym pasażerze - staram się te 1,5 litra mineralnej wydoić, ale ciężko, ciężko;) Dziwne, nie??

I tyle:) (foty zapożyczone z netu, nie jestem autorem żadnego z nich)



Miłego tygodnia wszystkim życzę, ja się nastawiam na kontynuowanie pisania magisterki, bleeee
:]***

wtorek, 22 marca 2011

Co tam u nas.. czyli u mnie, Szymusia i Mozaiki??


Standardowo już, siedzimy w domu i chorujemy:/ Mozaika ma coś z zapaleniem brzuszka i na ostrej diecie: ryż, marchewka, gotowany kurczaczek + kicha na potęgę! A ja... ech, nie chce mi się pisać:/ Czekamy na ładniejszą pogodę, bo to co jest teraz to okazuje się zdradliwe okrutnie!
Poza tym pijemy Anatola (ble!!!), piszemy trochę magisterkę i przymierzamy się do kwietniowych zakupów wyprawkowych:)




Udało mi się namówić J na kilka fot weekendowych, a ile przy tym było stękania.. jak się zrobi ciepło spotkamy się z Asiulą i razem nawzajem bez łachy obcykamy się:)







:D Ciężarówki dwie:)

wtorek, 15 marca 2011

Dzieciate klimaty :D


Muszę się pomału przyzwyczajać:) Akurat tak się u nas jakoś złożyło, że nie mamy praktycznie żadnego kontaktu z innymi parami dzieciatymi, a większość naszych bliskich znajomych to single, albo szalone pary bez dzieci - JESZCZE:) Kasia i Wiola to tak naprawdę jedyne mamy, z którymi się spikamy od czasu do czasu, tak więc kilka fot z ostatniego kinder-party, bodajże sprzed 2 tygodni:)











https://picasaweb.google.com/kalbarczyk.joanna2/Kids#

a tu jeszcze więcej zdjęć tych samych dzieciaczków tylko z wcześniejszych czasów:)