piątek, 11 marca 2011

Trochę wiosny..


Znowu siedzę w domu, tym razem nabawiłam się grypy żołądkowej... lekarz znowu przepisał mi antybiotyk, ale z pełną odpowiedzialnością nie wykupiłam; myślę, że Szymonek byłby ostro wkurzony jakby kolejna dawca takiego świństwa do niego dotarła.. Tak więc siedzę w domu i za radą lekarza na dwór na spacer raz dziennie na pół godzinki celem dotlenienie przechadzam się. Dzisiaj oficjalnie rozpoczęłam sezon ogrodowy, zakupiliśmy kilka dni temu w ogrodniczym sporo nasionek, ja bardziej się oglądałam za malwami, maciejką i t p, a J różnymi odmianami pomidorów, ogórków i innych warzywek. Nasz warzywnik będzie dość spory, więc nie oszczędzaliśmy się:) Pani sprzedawczyni skwitowała: Ale będzie pomidorówka;)
Jarka pomoc kuchenna ma na uwadze zostawianie kubeczków po jogurtach, margarynach, śmietanach i t p, sporo już się tego uzbierało, nic tylko działać:):):)






Wcale nie będę teraz oryginalna, ani trochę, ale... niech ta wiosna przyjdzie na dobre.. te przebiśniegi, żonkile, wczesne tulipanki.. wiosenne buciki, wejściowe drzwi otwarte, słoneczko w salonie, prace porządkowe na działce, zakładanie warzywnika...
... bezcenne, za wszystko inne zapłacisz kartą MasterCard..

1 komentarz:

  1. Asiu, ale ci zazdroszczę tego ogródka. Ja w taka pogodę jak dziś marzę o własnym kawałku działki i pogrzebaniu w ziemi:)Hiacynty moje ulubione, super wyglądają w tej misce:)
    A Tobie zdrowia życzę:)Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń