niedziela, 26 lutego 2012

Spełniona mamuśka:)

Już dawno nie mieliśmy weekendu typowo domowego! Wszystkie w ostatnim czasie spędzaliśmy wyjazdowo-imprezowo-odwiedzinowo; tym razem Pietrzaczki także do nas nie dotarli, z racji tego weekend spędziliśmy na szlifowaniu nowych umiejętności, ganianiu kociszonów, rozmowach na temat m. in. zbliżającego się wielkimi krokami sezonu ogródkowego i pieczeniu sernika:)
A ja nosiłam moje 10-cio kilowe szczęście, nosiłam i nosiłam, całowałam i całowałam, tuliłam i tuliłam... (...)

PS. Przepis na mega-pyszny, mega-puszysty, mega-prosty w wykonaniu sernik w następnym poście!
Całuski!

3 komentarze:

  1. :) No to czekamy na przepis :) Uwielbiam sernik!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ślicznie, domowo, rodzinie, szczęśliwie :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju jak patrzę na to Twoje szczęście jakie już duże jest i właśnie do mnie dotarło, że za 2 miesiące moje takie będzie. :-D
    Rany jak ten czas leci...

    OdpowiedzUsuń