sobota, 25 lutego 2012

Dziudziuń mega aktywny


Simak stał się od kilku dni jeszcze zwinniejszy niż był dotychczas.. trudni nam w to uwierzyć! Do pełzanek doszły wszędobylskie raczkowanki.. Młody jest wszędzie!!! W ciągu kilku chwil potrafi przemieścić się z sypialni do kuchni, froterują po drodze przedpokój!
Amazing!
Chciałam jeszcze wspomnieć o fakcie, że każdego dnia kiedy to wracam z tyrki, mam nieodparte wrażenie, że dzidziulek wygląda inaczej - doroślej, dojrzalej, z nowymi umiejętnościami...
W weekendy nie mogę się napatrzeć, nasłuchać i napodziwiać:)








Acha! Dzisiaj pierwszy raz Malutki zażył kąpielek w dużej wannie; powód No 1 - wanienka dzidziuniowa postała u dziadków na górze z powodu nocowanki tamże w dniu wczorajszym; No 2 - był to dobry pretekst, ponieważ wanienka stała się za malutka!


PS. Wczoraj podczas biedronkowych zakupów wzięłam do ręki słoiczek z jedzonkiem dzidziuniowym - tak z ciekawości (Simak jeszcze nie korzystał z przybytku jakim jest: słoiczkowe jedzenie); okazuje się, że zupki (ta, którą miałam w ręce: zupa pomidorowa z makaronem od 8msc) nie są już miksowane na gładką masę, makaron i występujące w niej warzywa były w konsystencji stałej...). Pomyślałam sobie, że wszakże Simak ma już 8 zębów całkiem sporych + 2 w drodze, więc jak najbardziej powinien jeść zupki mniej zmiksowane niż te, które są mu zapodawane...
Dlatego też przygotowałam dziś na obiad 2 miseczki, w jednej zmiksowane na gładką masę: gotowany łosoś, ziemniak, soczewica zielona, dynia, fasolka szparagowa żółta, koperek, olej lniany, żółtko jajka; a w drugiej: ugotowana marchewka rozgnieciona widelcem. Celowo nie zmieszałam wszystkiego razem; podczas karmienia podawałam za zmianę: papkę i tą grudkowata marchewkę (...)
Efekt: myślę, że odczucia Małego były zupełnie inne niż podczas jedzenia np jako przegryzkę między posiłkami, podanej mu w całości różyczki brokuła czy marchewki.. Tutaj ewidentnie oczekiwał konsystencji gładkiej! Ale mimo zdziwienia - zjadł większość z przygotowanej porcji (fafluniąc przy tym spodenki, bodziaka, fotelik, całego siebie, śliniak...) beknął konkretnie i wyraził chęć powrotu do raczkowanek..
No kochany po stokroć...

4 komentarze:

  1. Bo On trenuje jak Mama w pracy, by później zadziwiać:D

    OdpowiedzUsuń
  2. ALE fajny ten Twoj synek! I jak pieknie raczkuje! My bardzo wyczekujemy tego momentu! No i kiedy hrabia zacznie jesc cos innego niz gruszka i banan... Pozdrawiamy i sie dopisujemy do zagladaczy! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Halo jaki Pan duży :) ciocia stęskniona

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie rośnie! A co do jedzonka to polecam dawać już w kawałkach. Odkąd Synek je nie zmiksowane, to jada chętniej bo jest ciekawy tych drobinek :)))

    OdpowiedzUsuń