środa, 4 stycznia 2012

Alergia na.. pracę?


Dzisiaj jedyne co mogłam zrobić na swojego dziecięcia to ofiarowanie chwili pobujania, zapodanie kąpieli i butli oraz utulenie do snu - całe 30 min...:( A zasnął tak wyjątkowo szybko, akurat dzisiaj kiedy chciałam jeszcze choć chwilę z nim pogadać, opowiedzieć co tam w tyrce, pokiziać po pleckach (...)
Na szczęście długi weekend za chwil kilka i mamy nadzieję na miłe spędzenie tego czasu z Pietrzakami w plenerze, plan wyprawy już powstał, teraz szukają się noclegi:D Wtedy nadrobimy!

PS.
Mój blog równie dobrze mógłby okresowo nazywać się np: Zwierzenia hipochondryczki.. ;)
Okres ciąży: masakro-dramat, potem chwila ciszy i zaczęło się znowu..
Na 2 dni przez Sylwkiem choróbsko się rozszalało, robiłam wszystko aby stłamsić w zarodku, wyszło średniawo, ale nie na tyle słabo, aby nie uczestniczyć w party wyprawianym u nas na kwadracie.. Pierwszy dzień w pracy - pozostałości kataru i kaszlu.. i coś jeszcze..
Ano okazuje się, że na aktywację wirusa oprychy nigdy nie jest za późno.. Zawładnęła 1/4 moich ust i osiągnęła rozmiar XXXXXXL... Ponieważ pierwsze jej objawy zostały maksymalnie zignorowane (nie były wcześniej znane..) - w dniu wczorajszym i dzisiejszym sytuacja stała się na tyle niepokojąca, że szefowa wysłała mnie do Limu po receptę na Heviran, znany wszystkim posiadaczom tegoż świństwa.. Sama pani doktor była pod wrażeniem fazy, w jaką weszło wirusisko! Liczę na to, że Heviran 400 plus Zovirax i inne rolony zadziałają w jakimkolwiek stopniu i jutro rano będzie choć ciutkę lepiej...
Masakra! Teraz już będę wiedziała: pierwsze swędzenie usta = działanie..


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz