niedziela, 22 stycznia 2012

Dekoracje w stylu małego marynarza i weekend dzieciowy;)


Takie stwierdzenie przychodzi mi na myśl po krótkiej analizie mojego otoczenia: po urodzenia dziecka weekendy mamy stają się dzieciowe a taty alkoholowe (mam na myśli weekendy via another people, a nie in home alone;)) Cóż, skoro taka kolej rzeczy - to nie będę burzyć takiej rzeczywistości..
Korzystając ze światła dziennego porobiłam trochę zdjęć, w tygodniu wiadomo: wychodzę do tyry: ciemno, wracam z tyry: ciemno..







Simak z dnia na dzień zmienia się tak bardzo.. nie mogę w to uwierzyć! Ale szczęście miałam ogromne, że akurat dziś wystartował z pełzaniem po raz pierwszy - akurat dziś, kiedy byłam w domu, kiedy mogłam to zobaczyć, kiedy mogłam bić brawo i kiedy mogłam wytulić i wyściskać w przypływie fali dumy i zadowolenia! Ech, no fajnie tak..





A poniżej asymilacja.. z Alutką..


... i Kubulem




A następny post 'zębowy' będzie;)

4 komentarze:

  1. Klimaty rzeczywiście marynistyczne, ale jakie fajne!:)
    A mały słodki i fajnie, że udało Ci się widzieć na własne oczy, szkoda byłoby przegapić taki ważny moment z życia dziecka:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. przepięknie macie:)))) cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć Asiu, śliczna ta Wasza marynarska sypialnia i kącik Szymkowy:) Młody rośnie jak na drożdżach, niedawno wrzucałaś fotki ciążowe, a on już pełza!:) Widać, że czerpiesz ogromną radość z macierzyństwa i super:)Pozdrawiam Was serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma to jak wsadzić kumplowi palec w ucho ;) cudnie

    OdpowiedzUsuń