piątek, 19 marca 2010

Post specjalnie dla Asi - o kocie i Tomulka - o Jarkowych dyskach;)





No więc (pani od polskiego w postawówce zawsze mawiała: nie zaczynamy dzieci zdania od 'no więc';)) Jarek po wstępnym zaleczeniu zapalenia spojówek i grypy - od 3 dni zaczął marudzić, że coś znowu 'ma z szyją' - nawrót tego co miał podczas pobytu w UK - krąg powędrował w niewiadomym kierunku... I tak chodził, odwracał się jak Kwazimodo - całym sobą - a dzisiaj trochę podźwigał i niestety - rozpoczęły się poszukiwania kręgarza.. Zaangażowali się w całą operację teście, więc ogólnie.. było ciekawie:) Udało mu się cudem tak naprawdę znaleźć jakąś czarownicę - znachorkę w Wiskitkach pod Żydowem - miastem cudów.. No i Jajek napjawiony:)
Jeszcze tylko została końcówka moich zatok i gardła - i tadaaaaa - ozdrowiałe towarzystwo:]

I jeszcze 2 słowa do Asi - podziwiam to co robicie z mężem i każdemu kto pyta skąd mamy Mozaieczkę opowiadam o waszej filantropii - Bozia Wam to wynagrodzi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz