sobota, 20 marca 2010

Ognisko z giętą u Pietrzaków i imieniny teścia


Asia od.. yy 3 tygodni (??) mieszka u babci Daniela - powiedzmy 'u babci'. Pierwszy raz miałam miałam przyjemność być goszczona w tymże domku i poznać babcię. Tak samo jak poprzedni dom, który wynajmowali, tak samo i ten to domy, o których niewątpliwie można powiedzieć 'domy z duszą'.. Niesamowite architektoniczne rozwiązania powalają.. Konnstrukcja okien zastanawia.. a 'pozbywanie się elementów szklanych i blaszanych przeraża;)..
Ale gdyby dom był w dobrym stanie technicznym - mogłabym się wprowadzić choćby dziś:)


Moja Asiulla na tle wychodka - mówi, że nigdy w nim nie była.. tiaaaa, jasne..;)


Przygotowywanie ogniska


Kortez, najbardziej przymilasty, miziakowy, bezproblemowy i wtulankowy minio rudziutki:)



A to już męźcizna nasza spożywająca..


Jarkowi do końca szyja nie przeszła po zabiegach czarownicy wiskitkowej, mam nadzieję, że jutro od rana nie będzie cierpiał ponownie, mówiłam 'zostaw tą siekierę'.., no ale wiadomo..



No, a to już wieczorna część dnia, od lewej Ania, Śledź, Jozin, Jajek, Ja i Krysia:)


Jednym słowem - super spędzony dzień na świeżym powietrzu, cieplutko się zrobiło,więc dobrze, że skierowaliśmy się do Teresina:) Szkoda tylko, że dziś to ja byłam kierowcą;)

2 komentarze:

  1. wypraszam sobie :) powiedziałam, że JESZCZE w nim nie byłam (czyli nie było elementu zaprzeczenia) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma to jak rodzinka!:) Nawet nieznajomemu się gębula uśmiechnie:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń