piątek, 9 stycznia 2015

Choróbsko... i początek stycznia na dworze

















Zapowiadają ocieplenie.
Już widzę oczami wyobraźni siebie w "mojej aptece" na Śliskiej wydającą fortunę;( 

***

 
Totka od w sumie ponad 3 tygodni kaszle - kaszel ewidentnie mokry na maxa bez opcji odrywania się.
Żadne ambrosole, pectodrille, mucosolvany i sole do inhalacji oraz wspomagające pulneo, neosine, sambucole nie ulżyły dziecięciu nawet o milimetr (...)
Oczywiście: OSŁUCHOWO CZYSTO!
A dzieciak w nocy (i nie tylko) mało płuc nie wypluje.
A że brak objawów typu katar (wszystko siedzi skawalone w zatokach - wg mojej opinii) oraz gorączki - no to dziecko zdrowe jak ta lala (GRRRRRR...)
Ostatecznie wczoraj zdalnie wymusiłam na pani lekarz wypisanie skierowania na CRP i morfologię (gdyby nie wypisała i tak babcia już była przygotowana żeby jechać zrobić odpłatnie). Lekarz wypisała z kpiną na ustach, że matka zdalna wariatka i babcia wariatka bezpośrednia, zdrowe dziecko ciągają po lekarzach. 
A prawda jest taka, że chodzę TYLKO I WYŁĄCZNIE żeby osłuchać kiedy rodzaj kaszlu zaczyna mnie niepokoić albo w przypadku znacznie podwyższonej gorączki (mówię o przeziębieniach a nie innych nagłych sytuacjach...).
Dzisiaj po południu tata ma z dziecięciem na ręku i wynikami badań w dłoni zgłosić się do innej pani lekarz, która znana jest ogólnie z tego, że nie bagatelizuje objawów i czasem działa wręcz na wyrost (kiedy Tosia miała 7 msc pomimo, że 'osłuchowo czysto" zleciła prześwietlenie klatki na SORZe w szpitalu i dzięki temu we wczesnym stadium wykryliśmy obustronne zapalenie oskrzeli i płuc...).
Mam nadzieję, że tym razem również się na niej nie zawiodę.
Zaciskam kciuki od rana...

2 komentarze:

  1. Lekarze to rytuniarze, ja chodzę z małą do kilku pediatrów i każdy mówi co innego. Zdrówka dla Tosi życzę :*

    OdpowiedzUsuń