piątek, 7 lutego 2014

Chorujemy.. oraz lepimy, malujemy, jemy (...)

  
Choróbsko nie chce się odczepić..
Mało tego.. postanowiło się rozprzestrzenić i zainfekowało mamę a i u Totki pierwszy gil dziś fridą został wyciągnięty + pierwsza ampułka soli fizj. została zapodana za pomocą inhalator; cóż, to była tylko kwestia czasu:/
Staramy się umilać czas chorowitka na tyle, na ile to możliwe, odpalono ciastoliny, "akcesoria biurowo-szkole" z Tomkiem, zatemperowano kredeczki, ba - mama udostępniła nawet schowane do tej pory gadżety różniste - m. in. stare niepotrzebne do tej pory nikomu opaski do włosów:)








A na obiad: zestaw z gatunku tych ulubionych: literkowa pomidorowa :D







A nasz piecuch zimowy - jak zwykle obojętny i niezainteresowany...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz