czwartek, 30 lipca 2009

Opowieści o Bornholmie - c. d.








Dzisiaj kolejny punkt prezentacji zdjęciowej z Borhholmskiej wyprawy. Niestety co się okazuje mało kto zniósł obojętnie 4-ro godzinną podróż bornholmskim katamaranem. Załoga nauczona doświadczeniem rozdała torebki, a potem.. nastąpiła masowa masakra:/ Procentowo osoby wymiotujące określiłabym jako 80.., na szczęście każdy z naszej szóstki znalazł swój złoty środek na zapobiegnięcie, ja - stanie na dworze, gdzie wiało przeraźliwie, wdychanie świeżego powietrza i unikanie obcowania z 'żygaczami', Daniła, Ślepy i Raq - łoili browary, a Jaro i Madam Daniel - poszli spać Ale finał finałów wszyscy posnęli - powyżej prezentacja sypialniana:) Miałam niezły ubaw patrzyć jak za każdym bujnięciem łódki kołyszą się we wszytskie strony a po wybudzeniu udają, że wcale nie spali - to nygusy, no!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz