czwartek, 23 lipca 2009

Ech te moje buziaki rozrabiaki



Popołudniową pora przypomniało mi się zdarzenie, które miało miejsce rano; otóż w pośpiechu wybiegłam z domu, analizując w myślach, czy aby na pewno o niczym nie zapomniała: ... mieszkanie zamknięte, ... żelazko wyłączone, ... ze stłu wszystko schowane... O NIE! Nie wzięłam obiadu do pracy - który raz, że obiecałam Pawłowi dać do spróbowania, dwa - zostało na stole, a danie mięsne niestety popołudniową porą będzie do niczego..:( Szybka analiza - zdążę pobiec do domu - nie zdążę? Zegarek.. ok, spróbuję .. i puściłam się pędem na moich obcasikach w stronę bloku.. He, i teraz właśnie to do czego zmierzam - otworzyłam szybko drzwi i wpadłam do salonu, a koty poderwały się na równe nogi (łapki), standardowe nastroszenie szczotkowe połączone z parskiem takim jakiego jeszcze nigdy od nich nie słyszałam:) Ale były śmieszne, matko! Następnie w ułamku sekundy ocknęły sie - że to tylko ja i połozyły spowrotem. Dobra akcja poranna:) De facto - na ciuchajkę zdążyłam i jeszcze czekałam kilka minut, standardowo się spóźniła:]

2 komentarze:

  1. Kochana, jaka aktywna...brawo

    OdpowiedzUsuń
  2. Kozinka jak będziesz mieć chwilkę to wejdź sobie na tego bloga http://www.kameruni.com/ - praca fotografa ślubnego nie zawsze bywa łatwa ;D

    OdpowiedzUsuń