niedziela, 7 kwietnia 2013

Wytytłane w błocie z kałuży dziecko to zachwycone dziecko!!!


Nie wiem czy autorowi znanego powiedzenia chodziło o takie ubrudzenia, ale wydaje mi się, że tak:)
Po pobycie na dworze pralka przyjęła kurtkę, spodnie, rajstopkę, bodziaka, eko pieluchę, ba - nawet czapkę! Kalosze - czyszczone ręcznie (zgodnie z metką).
 Ilość lądowań w kałuży: 2:)
 

Tata na początku wystartował w butach wielce nieadekwatnych do warunków zaokiennych, ale w trybie pilnym przyspieszonym zamienił laczki na kalosze;)
 

Dzisiaj i Tosia została wystawiona na słońce, a co, niech i malutki dzidziul wie, że nasz klimat to nie tylko śnieg, deszcz i mróz. Zdarzają się i takie anomalie jak słońce i ciepło;)
 

Czuję, że tym razem to TO!!!
Wiosna...

2 komentarze: