czwartek, 30 lipca 2009

Opowieści o Bornholmie - c. d.








Dzisiaj kolejny punkt prezentacji zdjęciowej z Borhholmskiej wyprawy. Niestety co się okazuje mało kto zniósł obojętnie 4-ro godzinną podróż bornholmskim katamaranem. Załoga nauczona doświadczeniem rozdała torebki, a potem.. nastąpiła masowa masakra:/ Procentowo osoby wymiotujące określiłabym jako 80.., na szczęście każdy z naszej szóstki znalazł swój złoty środek na zapobiegnięcie, ja - stanie na dworze, gdzie wiało przeraźliwie, wdychanie świeżego powietrza i unikanie obcowania z 'żygaczami', Daniła, Ślepy i Raq - łoili browary, a Jaro i Madam Daniel - poszli spać Ale finał finałów wszyscy posnęli - powyżej prezentacja sypialniana:) Miałam niezły ubaw patrzyć jak za każdym bujnięciem łódki kołyszą się we wszytskie strony a po wybudzeniu udają, że wcale nie spali - to nygusy, no!


Zdane prawo jazdy!!!!!








Hehe, wreszcie! Ale tytuł posta mówi sam za siebie, więc nie ma co się rozwodzić:)
Korzystając z chwili wolnego zamieszczam kilka fotek z Bornholmu - kategoria kolorowe uliczki i urokliwe ozdoby okien i drzwi - jutro c. d.

piątek, 24 lipca 2009

... CD, po obdzwonieniu kolejnych firm ogłaszających się w necie i reklamujących jako 'pogotowie-zamkowe' - udało mi się wyłowić fachowca, który sprawnie sobie poradził inkasując 100PLN (firmy konkurencyjne oferowały przyjazd + robociznę w granicach 180-250, a nawet 300PLN)

Polecam - jakby co, oczywiście nikomu nie życząc takiego stresu, jaki przeżyłam dziś rano
Poniżej dane dot. firmy, która pomogła:

Firma AAS
Tel 1: 601-202-907
Tel 2: 601-602-411

Uwaga: podczas kontaktu z usługodawcą należy powołać się na Favore.pl

W wyniku całej akcji zakończonej pomyślnie, uwięziony w mieszkaniu ojczulek, mógł - już drzwiami, nie oknem - oddalić się do Grodzia. Dzięki, razem z mamą uratowaliście mi życie! A na pewno sprawiliście, że sąsiedzi mieli ubaw po pachy kiedy wydostawałam się z dobre 10 min. po drabince przez okno w salonie na dwór:)


Zatrzaśnięte drzwi!

Poranna ekstremalna sytuacja - zacięty zamek i brak możliwości wyjścia z domu!!! Ratunkuuu!
Jarek sobie jakoś poradził - o godz 4.50 wyśliznął się oknem w sypialni, uprzednio rzuciwszy 200 PLN - musisz sobie jakoś poradzić:/
Obdzwoniłam 4 znalezione w necie firmy typu: otwieranie awaryjne drzwi mieszkań/samochodów 24H - co się okazuje, takie 24H to one chyba jednak nie są:/ desaster..
Finalnie telefon został wykonany do Grodziska, nie udało mi się wymyślić czegoś bardziej konstruktywnego... To ładnie się dzionek zaczął, nie ma co...

czwartek, 23 lipca 2009

Ech te moje buziaki rozrabiaki



Popołudniową pora przypomniało mi się zdarzenie, które miało miejsce rano; otóż w pośpiechu wybiegłam z domu, analizując w myślach, czy aby na pewno o niczym nie zapomniała: ... mieszkanie zamknięte, ... żelazko wyłączone, ... ze stłu wszystko schowane... O NIE! Nie wzięłam obiadu do pracy - który raz, że obiecałam Pawłowi dać do spróbowania, dwa - zostało na stole, a danie mięsne niestety popołudniową porą będzie do niczego..:( Szybka analiza - zdążę pobiec do domu - nie zdążę? Zegarek.. ok, spróbuję .. i puściłam się pędem na moich obcasikach w stronę bloku.. He, i teraz właśnie to do czego zmierzam - otworzyłam szybko drzwi i wpadłam do salonu, a koty poderwały się na równe nogi (łapki), standardowe nastroszenie szczotkowe połączone z parskiem takim jakiego jeszcze nigdy od nich nie słyszałam:) Ale były śmieszne, matko! Następnie w ułamku sekundy ocknęły sie - że to tylko ja i połozyły spowrotem. Dobra akcja poranna:) De facto - na ciuchajkę zdążyłam i jeszcze czekałam kilka minut, standardowo się spóźniła:]

Słoneczny dzień, słoneczne nastawienie do świata *..*

Dzisiaj o godzinie 7:25 została napoczęta książeczka jednej z ulubionych moich pisarek - Tess Gerritsen. Może 2 słowa o niej:

Tess Gerritsen - legendarna pisarka, jest obecnie chyba najlepszą autorką thrillerów medycznych. Jedynym jej konkurentem zdaje się być Robin Cook..

Tess Gerritsen

Nikt się nie może nazwać znawcą dobrej książki, jeśli nie zna tej autorki. Ta 55-letnia kobieta potrafi przyciągnąć do swoich książek miliony ludzi z całego świata. Książki jej trzymają w napięciu do ostatniej strony, nie ma czasu w nich na nudę.

Autorce nie można zarzucić, że leje wodę i większość to fikcja, gdyż ma również wykształcenie medyczne.

Książka, która zaczęłam jest trzecią tejże autorki. Jednak mając na uwadze, iż jej poprzednie dwie zrobiły na mnie piorunujące wrażenie ['Żnowo', 'Sobowtór'] - bez wahania mając do wyboru R Cooka czy G Mastertona wybrałam Ją. Tym razem książka nosi dźwięczną i jakże uroczą nazwę 'Skalpel':) Niestety, co się okazuje - na język polski zostało przetłumaczonych jak dotąd niewiele z jej książek. Dlaczego, chciałoby się zapytać? Jej pomysły na historie opisane w trhillerach medycznych są genialne - i bardzo wiele osób, które miało styczność z jej twórczością na pewno podziela moje zdanie.

'Skalpel'

okładka

Seria tajemniczych morderstw paraliżuje Boston. Okoliczności zbrodni wskazują na seryjnego zabójcę kobiet, "Chirurga" który odbywa karę dożywocia. Młoda policjantka, Jane, przypuszcza, że nie chodzi o zwykłe naśladownictwo. Tymczasem "Chirurg" ucieka z więzienia a Jane staje się obiektem zainteresowania pary sadystycznych zabójców...

W oczekiwaniu na piątkowo - sobotni trip:)

Okazuje się, że skoro dziś jest środa, to do wyjazdu nad morze - a docelowo BORNHOLM zostało 2 dni! Nie możemy się doczekać!
Przeglądam foty w necie, wspomnienia z wycieczek, czytam, ba - nawet odwiedziłam dziś mother w czytelni celem przeglądniecia dostępnych materiałów o tej pięknościowej wyspie! Niestety z powodu braku czasu oglądanie miało charakter pobieżny:/ Cóż, nie można mieć wszystkiego - ale za to wycyganiłam mapki na nasz wrześniowy Eurotrip - Rzymu i całej Europy, można? - Można:)

Tak podsumowując dzień zamieszczam jeszcze kilka fotek z weekendowego wyjazdu na Mazurki:) Było superśmiesznie, mega czadowo i zdjęciowo - jak zawsze zresztą:)