środa, 11 marca 2015

Co zrobić kiedy dziecko nie chce jeść owoców??


Szymon od początku był na maxa "owocowy i warzywny".
2 jabłka pokrojone na kawałki i umieszczone w miseczce nie stanowiły nigdy problemu do wciągnięcia ich "na raz".
Jabłka, kiwi, gruszki, ARBUZZZZZZZZ, winigrona i inne owoce cytrusowe - no problemo!
***
Z Tosią już gorzej. Weźmie taki wielki kawał jabłka do tej małej mordeczki i.. trzyma, trzyma.. chomikuje a finalnie - wypluje gdzieś w domu nie mówiąc nic nikomu. Czasem mobilizacja na zasadzie "Tolusiu zobacz ile Szymek już zjadł, weź kawałeczek", albo spersonalizowana miseczka - specjalnie dla NIEJ czy pokrojenie na mikro-kawałeczki i dołączenie do zestawu mini widelczyka pomoże (...).
Przyznam uczciwie, że takie metody stosują u nas dziadkowie, bo mają więcej weny, cierpliwości, czasu i chęci (...).
Mi się najzwyczajniej w świecie nie chce uskuteczniać takich kombinacji.
Tosia jest niejadem po mnie, za mną też biegali dziadkowie z łyżeczkami: Asiu, no jeszcze łyżeczkę;)

Zrodził się pomysł.
Skoro postać stała owocu: NIE, to może w płynie?
Z racji tego, że dzieciaki nie są przyzwyczajone do słodkich soków owocowych (nigdy nie kupowałam takowych), a jedynie do wody mineralnej lub wody z sokiem własnej roboty - ciśnięte soki piją chętnie!
A jeśli uczestniczą w ich produkcji.. to już w ogóle!!!
Tak więc kiedy chwila wolna się pojawi - produkcja soku się rozpoczyna, u nas zazwyczaj ilość hurtowa, na dwa dni - dla wszystkich.
Tym razem jabłko, marchew, pomarańcz, czasem opcjonalnie dodajemy buraka czy mandarynki.


Po drodze tata jeszcze szarlotę wypiekał.
Szarlota z misiowymi motywami;)
Najlepsza taka:*
 




Słoneczka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz