niedziela, 30 stycznia 2011

Akcja 'Okno kuchenne'


To wciąż jedna z tych rzeczy, z którą gruntownie niewiele możemy zrobić.. Stare, drewniane, z masakryczną kratą, która ma za zadanie odstraszać najprawdopodobniej osoby znajdujące się w kuchni, a nie na zewwnąrz:/ Docelowo po remoncie chciałabym w kuchni zazdroski albo roletkę rzymską, na chwilę obecną jednak...


W sobotę zrobiliśmy akcję 'okno w kuchni', na co zeszło nam większe pół dnia


.. stary karnisz wygrzebany gdzieś w garażu, J rozebrał na części pierwsze, obdarł z niego jakąś starą.. tapetę (???!!!?!?!)..

.. wszystkie elementy osobno oczyścił, firaneczki, zasłoneczki powiesił..


.. i włala, chciałoby się powiedzieć:) Lepsze to niż nic w każdym razie:)



Rewolucja nastąpiła też w przedpokoju, ale o tym w następnym poście;
miłego tygodnia życzę :**

środa, 26 stycznia 2011

Wiosenne, tarasowe plany



Od dłuższego czasu J ma tarasofobię:) Wertuje codziennie sieć i rozgląda się w realu w poszukiwaniu inspiracji! I tak, ja zagłębiona jestem w temacie eko-pieluch, a on tarasów:) Dla każdego coś miłego, czy tam koniecznego, i dobrze! Budowa ma ruszyć wczesną wiosną jak śniegi odpuszczą, z opisów wynika, że trochę będzie przypominał ten z powyższych fot, ale niekoniecznie.. Z całorocznego zadaszenia trzeba będzie zrezygnować (na rzecz rozkładanego parasola) żeby nie zaciemnić do końca salono-jadalni, kolor deski - też inny, ale sama konstrukcja 'X' - podobna jak sądzę:) Cóż, nie pozostaje nic innego jak czekać na efekty i życzyć nieustającego zapału:)*

niedziela, 23 stycznia 2011

Zimowo:)

Udało nam się dzisiaj pospacerować trochę po pobliskiej Podkowie, egzaminy napisane, trochę relaksu się należało:) Spotkaliśmy jak zwykle kilka znanych osób z dziećmi na saneczkach, porobiliśmy zdjęć i złapaliśmy tyle słońca, ile tylko mogliśmy! Pamiętam, że w zeszłą zimę wstawiłam podobnego posta zimowego, tzn - z zimowymi fotami, było równie słonecznie i błyszcząco, z tą małą różnicą, że temperatura wynosiła a z -10stopni - o ile dobrze pamiętam, dzisiaj wahała się w okolicach zera:) Przede mną znowu pracowity tydzień, resztkówki sesji, a potem trochę spokoju - w każdym razie na to liczę:)






W nocy ma złapać mróz, a skoro dzisiaj roztopy - może być nieciekawie jutro na drogach, dobrze, że ja jeżdżę wkd'owskim klamotem, telepie się to to 50min, ale chociaż korków nie ma;)
3majcie się - już praaaaawie wiosennie;)!!

niedziela, 16 stycznia 2011

Dla zdrowotności;)


Jako ciężarówce najbardziej z wszystkich aspektów tego stanu przeszkadza mi...
No właśnie..: nie brak alko na dżamprezach i innych spotkaniach wyskokowych, nie świadomość, że 'zwracaj większą uwagę na to co jesz', nie unikanie papierosowych pomieszczeń, w końcu nie sama senność ciągła i zmęczenie obawiające się po 8 godzinach pracy i 2 dojazdu i powrotu z niej - usypianiem niemalże na stojąco...
Nie, wszystko to jest do przełknięcia w taki czy inny sposób..
Najgorszy jest dla mnie zakaz stosowania leków..:( Taką trochę chyba byłam lekomanką, nie ma co ukrywać.. Wieczorem ból gardła/gorączka/inne pierwsze objawy choróbska - zapodawany był odpowiedni koński zestaw i rano - jak nowa! Czy tam ból głowy - nawet niewielki: pytk 2 ibupromy, 15 minut i 'z głowy':)
No a teraz...
Bardzo często coś mnie łapie, mimo czapek, szalików i innych pierdół, jakaś w ogóle mało odporna jestem:( Jarek w taką pogodę jak dziś - 5 stopni w krótkim rękawku i kamizelce po dworze - ja bym chyba miała zaraz zapalenie wszystkiego!!!!;)
Skoro farmakologicznie - niet, J codziennie - na wzmocnienie zapodaje mi takie oto szklanice soku z pomarańczy, cytryn i grapefruitów, jako źródło naturalnej witaminy C:) Nie wiem czy placebo, ale narazie tfu, tfu, tfu - działa:) Polecam zatem!!!




Jeszcze wstawiam foty jednej z naszych kolacji, których wcześniej nie jadłam w ogóle, a taerz, żeby nie zrywać się o 3 w nocy w celu wcięcia czegoś z lodówy - z chęcią się przyłączam;
i tak:
herbata biało - zielona
jajo na twardo
zgrilowana w przyprawach papryka i bakłażan
tuńczyk w kawałkach
brokuły z wody
i najmniej zdrowy sos majonezowy, ale jak go niewiele, to chyba nie ma tragedi;) Tak sobie tłumaczę:)
*** Polecam ***


niedziela, 9 stycznia 2011

:D



Kiedyś, wertując foty w katalogach Picassy znalazłam bardzo fajny albumik ciążowy. Znajdowało się w nim 18 zdjęć, po 2 z każdego miesiąca ciąży właścicielki:) Pomyślałam, że to fantastyczny pomysł i że kiedyś jak sama taki katalog stworzę ze mną w roli głównej. Co prawda nie mam fot od pierwszych mc, ale to jakby niewielka strata, z wiadomych względów - nic nie było widać:)
Foty robione są w niedzielne poranki, kiedy to słoneczko naturalne, trochę wolnego czasu i obydwoje jesteśmy w domu - 'pan fotograt' i 'modelka';)
Miłej niedzielki kochani!

wtorek, 4 stycznia 2011

***p*o*s*t*a*n*o*w*i*e*n*i*a***


Zostałam zapytana o moje postanowienia noworoczne, okazało się, że nie ma takowych... Ale jako to??!! Zawsze muszą być jakieś!! Tak więc modyfikuję odpowiedź,
w Nowym Roku:
- z całych sił postaram się przyjmować jak najmniej pustych kalorii do organizmu mego, a także zgodnie z różnymi dietami dla przyszłych mam: więcej białka, warzyw zielonych i wody: co najmniej 1,5l/dziennie spożywać!
- zabiorę się wreszcie za pisanie mgr, w przyszłym tyg jedziemy do BUWu nawet - na dobry początek
- zminimalizuję wlepianie się w pudło bez sensu po pracce - jak już będę miała siły żeby robić cokolwiek innego, bo obecnie po powrocie z tyrki do domu nie stać mnie na nic, żadne prace manualne:(
- Może zapiszę się na basen, chociaż to już wyższa szkoła jazdy, łatwiej sięgnąć po wodę czy 'warzywo zielone' aniżeli 'zorganizować' wypad basenowy, ale kto wie??;)

No, i to by było na tyle chyba.., nie ma co przesadzać na początek;)
Życzę wszystkim i sobie samej wytrwałości w realizacji postanowień noworocznych -

CHCIEĆ TO MÓC!!!!!

niedziela, 2 stycznia 2011

Sylwester zorganizowany u nas w domku:):):)...


... skończył się wczoraj późnym wieczorem, bo wtedy to pojechali ostatni goście w postaci Raqa i Lamii, którzy mieli jeszcze na tyle siły, żeby 2 butle obciągnąć i browarami poprawić!! ;) Tak jak pisałam po zeszłorocznym 'górskim Sylwku', że mi każdy 31-12 z czymś się kojarzy, właśnie ten zeszłoroczny dajmy na to - z maksymalnymi śmiechami:) Jak ubawiłam się po dojechaniu do Szczawnicy, tak skończyłam się śmiać w drodze powrotnej;)
Ten Sylwek będę pamiętać jako przetańczony i spędzony w bardzo pozytywnym, wesołym i energetycznym gronie!!!!
Dziękuję raz jeszcze wszystkim naszym 18 gościom za przybycie i super zabawę!!!
Poniżej kilka migawek z przedwczoraj/wczoraj:)












:)***

Życzymy wszystkim oby ten 2011 rok był zdecydowanie lepszy od poprzedniego - pod każdym względem!!
- KOZY