wtorek, 19 października 2010

Pełen zachwyt nad...

j.w.:)
Ale od początku..
W domu rodzinnym mięliśmy wannę, było to w czasach, kiedy kabiny prysznicowe nie były jeszcze tak rozpowszechnione. Nie mając porównania - nie wiedziałam, czy lubię się kąpać w wannie czy nie, tak po prostu było i już. W naszej łazience, którą robiliśmy w mieszkaniu 3 lata temu zamontowaliśmy prysznic i wtedy już widziałam - to jest to!! Mimo, że 80' to byłam w nim zakochana. Potem wyjechaliśmy do UK i tam odkryliśmy połączenie wanny i prysznica - wanny tam zasłania się właśnie zasłoną, albo ścianką szklaną - niegłupie rozwiązanie!
No i.. sprowadzając się do naszego docelowego lokum... znowu wanna:( W dodatku mała i z racji braku kanalizacji, a jedynie szamba - jedynie z niewielką ilością wody na dnie:(:(
Przechodzę do sedna - podczas gdy ja kiblowałam na uczelni w niedzielę, J pojechał do LM i zakupił.. zasłonkę prysznicową z wszystkimi niezbędnymi akcesoriami!!! Wczoraj wykąpałam się - wzięłam prysznic - ech... bajka:):):)
Niestety warunki do zrobienia foty okazały się niesprzyjające na maxa, zapożyczyłam więc jakąś fotę z neta, żeby pokazać o co kaman ;)
Mała rzecz, a ile radości!

2 komentarze:

  1. Hehe znam ból. W Poznaniu mamy wannę, taką, że można się w niej wyciągnąć włącznie z nogami (a mam 176cm wzrostu i wyciągnięcie się z nogami w wannie mam dość utrudnione wszędzie indziej) a tutaj w Żarowie mikro wanienkę, za to z prysznicem.I uwielbiam prysznic za fakt, że całość ablucji to 10 minut - bez czekania na nalanie, wylanie, mycie wanny itd. Gratuluję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No dokładnie tak jak piszesz:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń