środa, 13 października 2010


Samej ciężko jest mi ocenić, czy dużo jeszcze zostało..? Z zewnątrz pozostał do obicia panelem ganek, dorobienie poręczy do schodów oraz obrobienie filarów. W środku.. trochę więcej, ale w każdym razie jest dalej niż bliżej
I jeszcze o mojej urodzinowej kolacji..
Z racji tego, że Jarek jest kucharzem, tak często jak tylko mam okazję korzystam z takich.. prezentów:)


I tak: pomysły były różne, ale finalnie zdecydowałam się na jakąś delikatna rybę. Podano: solę 'na chrupko', ziemniaki pieczone z rozmarynem, świeżą paprykę (poddaną ciekawej obróbce, ocet.., cukier.., karmelizacja..?), szpinak z czosnkiem i sos cytrynowo - imbirowy..
Nie jestem w stanie wyrazić słowami swojego zachwytu...!!



Pycha...!

4 komentarze:

  1. Jako, że miałam możliwosć smakowania Jarkowych potraw wiem, jak są one doskonałe... Ślinka mi cieknie od samego patrzenia w monitor...
    i jak widze te cudniie podane danie to mam ochotę po prostu wejść w komputer, usiąść przy stole i dostać też taką porcje...
    Niewątpię nawet że było przepyszne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda smakowicie, aż ślinka cieknie. Do tego tak pięknie podane nie dziwię się że korzystasz z takich prezentów :) Wszystkiego naj z okazji urodzin :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki:) Szkoda, że nie 18-ste..;)

    OdpowiedzUsuń
  4. wow,szkoda,że nie podajesz przepisów...

    OdpowiedzUsuń