poniedziałek, 9 sierpnia 2010

W poszukiwaniu artyzmu w miejscu, gdzie jest go jak na lekarstwo..


.. czyli na budowie, Heniu tylko kręci przecząco głowią widząc jak latam z aparatem za deskami, gwoździami i innymi takimi: 'ja tego ni rozumi, po co to tak, na co?' - A o tak, o? Jedni po tyrce latają z aparacinką, inni pija browka, nie?
;)



Żeby nie było, cały gruz, dechy, walający się styropian, gwoździe, wkręty i sprzęty otacza wciąż bujna przyroda, ale jak tu niektóre blogerki pisały już - niestety ja też zaczynam w powietrzu jesień czuć..; ale pytam sama siebie jak to możliwe!!?? Dopiero zaczęłam szaleć z radości, że ciężkie zimowe buciory zaniosłam do piwnicy i kałuża błota śniegowego z przedpokoju znikła.. jakby to było wczoraj..
Że też lato nie może trwać.. a z 9 miesięcy..


1 komentarz:

  1. A myślałam , że mam coś nie tak z głową płacząc , że już za chwilkę liście opadną:/ Co nam pozostanie ? Czekanie . Dlatego tak bardzo lubię koniec lutego . Już za moment , już lada dzień będzie cieplej , a potem zieleń nas zaskoczy i zwinie szybciej niż byśmy tego chcieli .

    OdpowiedzUsuń