niedziela, 1 sierpnia 2010

Efekty po pierwszym tygodniu zapadanego tygodnia:]


Tak to wygląda na dzień dzisiejszy - większa część dachu pokryta deskami i papą. Wszyscy dzisiaj dali z siebie wszystko i widać było, że robota pali się w rękach:)


Idąc rano od pekapu zaszłam na budowlankę, kupiłam preparat do usuwania starej farby w nawierzchni (chodzi o rynny), chciałam tez kupić białą farbę, ale w 4 miejscach, które mijałam po drodze 'akurat właśnie biała się skończyła'.. Ale najwazniejsze, że old paint remover kupiłam, co prawda dość szybko się skończył, ale na 3 rynny wystarczył


I tak sobie czyściłam (robota typowa dla kobiety, faceci chcięliby od razu widzieć efekty i móc się pochwalić: no pół dachy dziś położyliśmy; a tu czyścisz, czyścisz i końca nie widać) do popołudnia, potem dołączyła Ania,
Poniższa fota pokazuje jak zachowuje się farba w reakcji z ww środkiem


A to już widok z .. 1-go piętra na nasze wypocinny rynnowe


Raz dzisiaj tylko lunęło konkretnie, akurat zrobili sobie break na obiadek,
na focie widać jak pomokli bidule..



Potem przeba było usunąć wodę w plandek zabezpieczających


A to już Czesio, Henio i Krysia podczas załamki..
a czym..


.. a braćmi kończącymi daszek, ładne bluzgi leciały, na robotę i jeden na drugiego;)


I zasłużony fajrant, jak zwykle damską część brygady zobligowano do dostarczenia napojów wyskokowych;)


.. te 2 z przodu po lewej stronie to moje oczywiście:(
Antybiotyka jeszcze kilka zostało:(:(
A doczytałam się na etykiecie, że wypicie kilku takich alcohol free może spowodować poziom przekroczony do prowadzenia pojazdów..!! TA!!!!????


I tym optymistycznym akcentem zakończył się pierwszy, ciężki tydzień na naszej budowie


;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz