niedziela, 25 lipca 2010

U mnie znowu na zielono.. w wigilię wielkich zmian:)


Nie wiem z jakiego tytułu J zaproponował wypad do Ikea..? W niedzielę? On przecież nie znosi takich akcji...! No, ale zaproponował, więc z chęcią skorzystałam. Raz jeszcze przyjrzeliśmy się ramie łóżku, która ostatecznie miała być zakupiona, ale nie do końca była dzisiaj taka idealną jaką wydawała się być ostatnio.. Inna za to wpadła w oko, ale żeby nie zapeszyć to jeszcze nie napisze jaki model:)p
Umywalka i zestaw do łazienki to wciąż to, czego chcemy, kuchnia również:)

Acha, wczoraj pojechaliśmy do wujka (tego ze skarbami ze stodoły;)) i odebraliśmy obiecane już wcześniej szafeczki sypialniane pasujące do robionej już toaletki z lustrem (tak była darta w tygodniu, że aż szczotka poszła, dokupić trzeba, bo szlifierka kaput:/), dodatkowo Jarek na strychu dopatrzył się wielkich wilinowych koszy, będą idealne na Krysine peralgonie i inne takie cuda:)

A mając na uwadze, że przeprowadzka niedługo - kupiliśmy bluszczyki, jako, że warunki dla wszelkich kwiatów bluszczowatych są genialne i rosną jak wściekłe!



Ja swoją roślinkę od raz przesadziłam do glinianej donicy wygrzebanej od rodziców ze strychu, wygląda genialnie!


Strzałka, która na ganku doznała magicznego ozdrowienia!


I mój ulubiony bluszczyk leśny 'na nóżce';]


Krysine ogóreczki, małosolne na chwilę obecną


This is it.. jutro wszystko się zacznie..

1 komentarz: