sobota, 10 lipca 2010

Sobota nad wodą.. jak za starych dobrych czasów..:)


Pojechaliśmy w piątek popołudniowym wieczorkiem do Marek do Państwa P, zabieg taktyczny - mając na uwadze chęć pomoczenia tyłków w jakimś jeziorze - opcja wyjazdu dzisiaj rano - tj w sobotę odpadała. Tą samą drogą tydzień temu jechaliśmy do szpitala do teścia - korki masakryczne!!! A rano się zebraliśmy (hmm rano - nie rano, po raz kolejny stwierdzam, że alkomat by się przydał, kupię kiedyś na pewno!!! Taka niepewna jechałam;)) I - mamy wszyscy jak to kiedyś bodajże Wielbłąd powiedział, a co spodobało mi się na tyle, żeby przez lata używać 'ZAPALENIE RYJA';) Ale co tam! Pojechaliśmy do ośrodka Rynia, niedaleko Białobrzegów:) Ale super! Kocham taką pogodę, ponad 30 stopni, nie ma czym oddychać, gorąc, 'duszno i porno', cudownie! Kiedy wszyscy uciekli do knajpy ja wytrwale na kocu wystawiona do słońca:):):)
Wspaniały dzień, z piękną pogodą zwieńczony wybornym towarzystwem!:]







Z obserwacji wynika, że zwierzaczki w postaci 3 keczurów, króla, piesiura i żłówika nie były zadowolone z panującej 'zupy w powietrzu'..
Oto Kortezjusz.. wyglądający jak zwłoki..


I Malinsia na 'płonącym półmisku', tj danilowym brzuchalu


I ostatnie, z góry przepraszam, że umieszczam Daniła, ale zapowiedziałam, że zamieszczę więc nie chciałam pozostac gołosłowna;)
Biedny Daniła kichnął, tylko przy mnie, a z 125487453359874454154125556985687452132 razy... Alergia go wykańcza, ale taki uroczy jest przy tym:)*****


Miłej niedzielki!

3 komentarze:

  1. Widzę, ze fajnie było! Nawet bańki puszczaliście:) Kortezjusz boski!!!!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. zapalenie ryja jest moje!

    OdpowiedzUsuń
  3. Daniel.. a mówiłeś, że nie śledzisz;)

    OdpowiedzUsuń