piątek, 11 czerwca 2010



Wieczorna rozpustna kolacja;)

naleśniki pokrojone w makaronik
polewa: zblenderowane truskawki z lodami waniliowo-waniliowymi i cukrem wanilinowym
a na wierzchu 'spray cream' i czekiladowy sos;) o nieee, jutro rano się nie ruszę:/ ale co tam!

A co poza tym u mnie, tak na szybko:

- wczoraj dostałam skierowanie na posiew wydzieliny zatokowej czytaj gluciora, który nie odstępuje mnie na krok od kilku miesięcy i RTG zatok czołowych, mam nadzieję, że będzie można wreszcie coś z 'tym' zrobić bo dość mam szczerze..
- temat magistera zaakceptowany łącznie z planem w dniu dzisiejszym:)
- w pracy - najgorszy tydzień z mozliwych, kaszana poniedziałkowa ciągnęła się jak spaghetti do końca piątku...:/
- jutro egz najgorszy z najgorszych, mimo ogromnych chęci bycia niepoprawnym optymistą - nastawiam się na najgorsze:/
- poza tym w domu wszyscy zdrowi:) A, no i ciepło jest, to tak na marginesie, pierwszy raz dzisiaj doceniłam naszą klimę, która wiucha jak wściekła na XX pięterku, ło matko.. no zupa prawdziwa na dworzu...
:)

xxx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz