środa, 11 listopada 2009

Środowa twórczość



Tak mi ta koronka ciążyła w torebce od dłuższego czasu, a kupiona wczoraj trawa morska już zaczynała robić to samo:) Zrobiłam więc kwietnik dla bluszczyka, który cierpiał na półeczce z dala od słońca i patyczaka, którego ograniczały ścianki słupka. Freedom 4 everyone!



A to kaktus kupiony przez męża 'na zgodę', niech się dobrze chowa:)


No i sesja moich świeczników lawendowych ukończonych w końcu..
Szczerze - jak na początki deco - jestem zadowolona:) Chyba docelowo pojedzie do Grodziska:)




2 komentarze:

  1. Kochanie, czy pamiętasz jeszcze swoje 'rozterki' związane z decyzją zajęcia się decoupage na 'długie zimowe wieczory' :) Jeśli moje poparcie choćby w najmiejszym stopniu wpłynęło na Twoją decyzję, to jestem z nas dumna.
    Świeczniki rewelacyjne - z pewnością lawendowa mama się z nich ucieszy ;)
    Tablica korkowa - jak najbardziej moja linia :)
    a koszyczek na kwiatki jest kwintesencją tego jak bardzo nasze gusta i spojrzenie na wiele rzeczy się pokrywają.
    Zrobić 'coś' z 'niczego' to jest dopiero coś!!!
    W myśl zasady:
    "A good home must be nade, not bought"
    Laski (nawet tak pokręcone jak my) górą!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. "A good home must be made, not bought" - oczywista :)

    OdpowiedzUsuń