czwartek, 1 października 2015

Choroba...

Drodzy podczytywacze. Zauważyliście na pewno naszą przedłużającą się absencję na blogu...
Poniżej w kilku słowach o tym co nas spotkało...

Choroba Szymka zaskoczyła nas z dnia na dzień. Tego dnia nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii. Pakowaliśmy się na wakacje. Następnego dnia czekał nas upragniony wyjazd nad polskie morze. Zeszłej zimy dzieci dość często chorowały, dlatego nasza pediatra zasugerowała, że dobrze jest pojechać nad Bałtyk, zaczerpnąć jodu i świeżego powietrza na cały rok.
6.08.2015 r. o godzinie 22 Szymonek wzbudził się ze snu z płaczem:
- Boli mnie brzuszek mamo…
Sprawdziłam temperaturę : 38,6 C, podałam ibuprofen. Ale ból nie przechodził.
Nie ma co zwlekać, to przecież dziecko. Ubraliśmy się, zawołaliśmy babcię do opieki nad siostrą Szymona -Tosią, która została w domu. Pojechaliśmy na SOR.
USG, Espumisan, Paracetamol dożylnie, wypis do domu.
Wydawało się, że jest lepiej, ale po 3 godzinach w domu gorączka nie spada, podnosi się…
Pojechaliśmy do pediatry, skierowała nas bezpośrednio do szpitala na ul. Litewskiej w Warszawie.
7.08.2015 r. trafiliśmy na Izbę Przyjęć. Tu nasze życie zmieniło się w jednej sekundzie. Świat stanął na głowie…
Szymonek przeszedł szereg badań, diagnozy zmieniały się z godziny na godzinę. Oddział chirurgii. Podejrzenie wyrostka robaczkowego. Nieprawidłowe funkcjonowanie jelita grubego.
Zostajemy na noc. Jedna z najgorszych nocy mojego życia, jedna z najboleśniejszych nocy Szymonka.
Rano nowe badania. Stan Szymonka pogarsza się z godziny na godzinę.
8.08.2015 r. decyzja konsylium lekarskiego w szpitalu – Szymonek zostaje przeniesiony na OIOM powodu pogarszającego się stanu zdrowia zagrażającemu życiu. Diagnoza: SEPSA.
Szymonek zostaje zacewnikowany, podłączają rurkę przez nos do żołądka, wenflony na rączce i nóżce.
Lekarze informują nas:
- Stan zdrowia jest bardzo ciężki. Walczymy o życie Szymona, muszą być Państwo przygotowani na najgorsze…
Nie możemy do niego wejść, nie mogę być przy nim, nie mogę potrzymać go za rączkę i mówić że wszystko będzie dobrze, że jest bezpieczny bo mamusia jest przy nim… Nie mogę zostać na noc.
Wracamy rano. Gorączka się utrzymuje. Szymek zaczyna majaczyć. Łóżko jest całe mokre od potu naszego synka. Druga noc na OIOM, zostajemy wyproszeni do domu. Lekarze mówią, że jak się coś zmieni zadzwonią.
Szymonek dostaje 4 antybiotyki naraz oraz dużo leków wspomagających.
Taki stan utrzymuje się tydzień. Po tygodniu lekarzom udaje się ustabilizować Szymonka, parametry stanu zapalnego zaczynają spadać, ale stan zdrowia jest dalej bardzo zły. Leukocyty i płytki krwi spadają zbyt szybko i za dużo. Lekarze nie wiedzą dlaczego.
Posiewy w kierunku bakterii - ujemne.
Stan zdrowia stabilny
Szymonka wypisują z OIOM. Przenoszą nas na oddział nefrologii. Z powodu przytaczania krwi i bardzo dużego spadku odporności jesteśmy umieszczeni w izolatce.
Spędzamy tydzień na oddziale. Wyniki nie poprawiają się. Szymek nie siada, nie wstaje...Nie ma siły...
Codziennie badania, dalsza antybiotykoterapia...
Nadal są dodatnie objawy oponowe: przykurcz nóżek oraz sztywność karku. Walczymy z dodatkową groźbą zapalenia opon mózgowych.
Po 5 dniach decyzja. 21.08.2015 r. zostajemy przetransportowani karetką do szpitala na Niekłańskiej na konsultację z ortopedą.
USG i wielkie rozczarowanie...
Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć co jest naszemu synkowi...
Jak się trzymamy... Nie wiem...Rozpacz w sercu, na twarzy wymuszony spokój, aby być podporą dla Szymonka.
Ja muszę dawać nadzieję synkowi, że wyzdrowieje, że lekarze niedługo go zdiagnozują i wszystko wróci do normy... Im będzie spokojniejszy i z nadzieją bezie patrzył w przyszłość tym lepiej będzie reagować na leki...
Lekarze w szpitalu na ul. Niekłańskiej decydują się na dodatkowy rezonans magnetyczny. Pani radiolog widzi nasze zmęczenie, rozpacz ukrytą przed synkiem i mówi w pełnym zaufaniu, że widziała bardzo wiele obrazów rezonansu i tym razem na pewno się nie myli, jej zdaniem to obraz wskazujący na białaczkę.
Nie przyjmujemy tego do wiadomości! Mogła się pomylić! Szymek jest wykończony i może dlatego taki obraz wyszedł na badaniu...
Wracamy do szpitala na ul. Litewską.
Szymonek wstał z łózka! zaczyna stawiać pierwsze kroki!
24.08.2015 r. zostaje wykonana biopsja szpiku z talerza biodrowego Szymona.
Czekamy...
Modlimy się w sercu, by wszystko było dobrze...
Ale tym razem jest inaczej...
Diagnoza: rak, ostra białaczka limfoblastyczna!
Świat się zatrzymał...
Serce pękło w drobny mak...
Przecież Szymek czuje się lepiej, bawi się w łóżeczku.. Śmieje się...
Wieczorem zostajemy przeniesieni na oddział onkologii.
Skąd brać siłę na kolejną walkę... Jak utrzymać wiarę, kiedy wyczerpanie fizyczne i psychiczne tak mocno nas przytłacza...
Przecież muszę być silna dla Niego!
Dla niego się nie poddamy! Cała rodzina będzie walczyć z Nim! Wszyscy znajomi i osoby bliskie! Walczymy!
Leczymy się!
Szymon na pewno nas jeszcze zaskoczy! Dajmy mu szansę!


Założyłam Szymkowi specjalny profil na FB gdzie w miarę możliwości będę wrzucać info co u nas.

https://www.facebook.com/pomocdlaszymusia

Założyliśmy subkonto w fundacji Zdążyć z Pomocą, poniżej wklejam dane dla osób/firm chcących nas wspomóc:

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
Rachunek: 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Tytułem: 27 634 Szymon Kalbarczyk, darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

Poza tym bardzo liczymy na wsparcie modlitewne.