piątek, 6 lutego 2015

Zimowisko w Ustroniu 2015 - 16 people in da house - part 1 -


Nie bez powodu w tytule posta pojawiła się cyfra "16".
Mieszkaliśmy w sumie w 16 osób w jednym domu!
Nie lada wyzwanie, biorąc pod uwagę, że wśród nas było 7 dzieci - każde w innym wieku!
Kiedy jedne miały naładowane baterie do granic możliwości i szalały biegając po schodach - inne czekały na położenie je na drzemkę;)
Suma summarum udało nam się pogodzić potrzeby każdego z osobna.. i wszystkich razem i bawiliśmy się wybornie:)
Z całą odpowiedzialnością mogę napisać, że  nie śmiałam się tak przez ostatnie kilka lat jak w ciągu tych 5 dni :D
Poniżej 1 part megamixu zdjęciowego:) Klasycznie - bez chronologii

***

 Szymek i Patryczek z ich bałwankiem. Ciocia Angela ciutkę pomogła


Tosia z Antosiem i obiecana bajka z youtube po inhalacji


Szymek z ułożonymi Cars'ami


W oczekiwaniu na Pawcia i Patryka.
 Przed zdjęciem zbiorowym:) 
I to niedowierzanie na twarzach oczekujących.. ileż można czekać!?
;)


Spacer po Ustroniu.



Spaceru c. d. 
Wzięliśmy na wyjazd wózek bliźniaka (nie tylko my na to wpadliśmy jak się okazało;). 
Strzał w 10!



Przyjaciółki od podstawówki. 
Asia i Kasia :*


Czy pomagali przy budowie bałwana, że pozują jak przy swoim..?? Nie wydaje mi się;)


Słodkości najpiękniejsze:*


Tosia za naszą hacjendą


Z górami w tle. 


Z trzema rodzicami;)



Sektor dziecięcy na podwórku.


Saneczki skuretkowe i Tosiek na nich.


Amelka i jej pierwsze próby na nartach.


Kolejny spacer.



Najmłodszy:*
Kocham!


Epicentrum dziecięce w naszym pensjonacie. Jest Tomek - jest 'pinteza';)


Paski, kratki i dziewczyny najukochańsze:*


Codzienna sesja inhalatorowa. Szymek pojechał na wyjazd podziębiony, a Tosia dołączyła ze swoim gilem już pierwszego dnia, tak więc inhalatory nie stygły. 
Ps Na obecną chwilę jest tydzień odkąd wróciliśmy, a Tosia już zdążyła zaliczyć lekarza z kolejnym podejrzeniem zapalenia płuc/oskrzeli. Na szczęście udało nam się chyba zdążyć i liczę, że Nebbud wyciągnie z choróbska (hope so!)


I kolejny spacer.


Ciocia Kasia z małym złośnikiem;)


Wygłupy na śniegu.



Z górki na pazurki.


... i jeszcze raz!


Dziewuszki saneczkowe!


Z panoramą w tle. Równica.


c. d. n. ;)

4 komentarze:

  1. Oj, widać, widać, że się wyjazd udał i radochy było co nie miara:-) Zdrowia życzę Tosi, a my jutro startujemy w góry:-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak pozytywnie zazdroszczę Wam takiej zgranej paczki, brakuje mi ludzi :)
    Oby córa szybko wyzdrowiała :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki wielkie, córa lepiej, a syn chory again;((((

      Usuń