poniedziałek, 8 września 2014

Wakacje: nad morzem z dzieciakami, Krynica Morska - Piaski, part 1


Tak jak już wspominałam - riksza na wyjeździe okazała się mega pomocna.
Poza swoją właściwą funkcją używaliśmy jej podczas każdego wypadu na plażę.
Ładowaliśmy do niej dzieciaki, koce, ręczniki, zabawki, parawany plażowe, przegryzki, napitki, ubrania (...)


Takich nadmorskich przyjaciół spotykaliśmy na każdym naszym spacerze:)


Oswojone, przyjazne, niepłochliwe guźce z Afryki (dziki z Krynicy;)


Szymku stań ładnie koło Tosi, mama zrobi zdjęcie
- Nianio przytuli, chodź Tosiu, przytuli Cię o tak mmmmmocno;)


Szymek władował się w kadr statkowy.. i pozostał na nim do końca:)





Jak nie ma pogody na moczenie się w wodzie można....
uskuteczniać lodową konsumpcję...


... mewy łapać...


... czy budować z piachu, tylko za parawanem, co by nie wiało;)


I jeszcze kilka kadrów z wypadu do portu.
Wycieczki rowerowe uskutecznialiśmy codziennie.




Wieczorem byliśmy świadkami ciekawego zjawiska pogodowego.
Mieszkaliśmy nad samym Zalewem Wiślanym (mniej więcej na wysokości wyższego oznaczenia drogi nr 501, 3 km od polsko-rosyjskiej granicy), do morza mięliśmy ok 500 m.
Niebo nad morzem miałam okazję w soim życiu obserwować nie raz i nie dwa, nad Zalewem natomiast - nigdy wcześniej.


Z jednej tylko chmury nad samą wodą padał intensywny deszcz - może zdjęcie nie oddaje w pełni, ale widok był nieziemski!


Po kilku minutach deszczu.. na niebie pojawiła się przecudna tęcza!!!!


:D


;DD


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz