środa, 3 września 2014

Mazury z dzieciakami - uciech wszelakich moc:D


Nie mam cierpliwości do segregowania fot z konkretnych postów na bloggerze. Zazwyczaj podczas podjętych prób wywala mnie w połowie, tak więc tym razem również megamix.. z małymi podpisami.
Tak jak pisałam - nastawiliśmy się na brak pogody "kąpanej".. i dobrze zrobiliśmy, ponieważ temperatury wahały się w okolicach 20 stopni.

***
Szymon z wyczekanym lodem spożytym w stadninie koni na RANCZU WINDYKI


Z tatą na pomoście: połów i strojenie min;)


Poranna fota przed wyjazdem w plener


Ze strusiami


Przygotowywanie zanęty na ryby. Szymek podjada kukurydzę. Tosia baczny obserwator.


Popołudniowo - wieczorny spacer...



... i dotarcie do miejsca planowanego połowu. Akcja: zarybianie.


Nasz pomost.


Jest piaskownica - jest zabawa:)



Podczas spaceru zachodziło słońce, szkoda, że fotki samego zachodu przepalone...


Czekamy pod sklepem na "kompot". Docelowo jedziemy do Iławy, ok 20 km przed nami.


 Iława.


Podczas przejażdżki dzieciaki zasnęły w fotelikach, a ponieważ nie mają one funkcji odchylenia zdecydowaliśmy, że zrobimy postój, może uda się wymontować foteliki, postawić na ziemi i umożliwić sen w... ergonomicznej pozycji. Z Tosią się udało, Szymek się obudził.
Zrealizowaliśmy plan stawiając pod drzewkiem i otulając chustą:)





Kawka mamina z lodem krówkowym nad Małym Jeziorakiem.


Kiedy foteliki już nie cieszyły zmienialiśmy środek transportu na rykszę.






Wieczorny wypad do Makowa.


View na nasze mazurskie podwórko.


Jeszcze kilka z popołudniowego połowu podczas tosiowej drzemki.



- taki tam przerywnik techniczny - ten sam pomost, ta sama para facetów: Szymon i Mr tata ino 2 lata wcześniej - 2012:) Szymek 14 msc:)



Tata uzbraja wędkę..


... a potem idzie poskakać na trampolinie:)


Przemiłe miejsce, przyjazne dzieciom, sympatyczne. 


Na "naszym" pomoście.


Focus na strusia.



Kiedy ryby, pomosty, wycieczki się nudziły zawsze można zalogować się ponownie w piaskownicy...

... albo na bujawkach;)


Apetyt dopisywał:)


Podjęcie wyzwania latawcowego. Wcześniejsze, zeszłoroczne próby można podejrzeć TU.




Na tą chwilę to tyle:)
Pozdrawiamy!!!!!

2 komentarze:

  1. Nie wydaje mi sie aby kiepska pogoda popsula Wam humory,widac ze bawiliscie sie wysmienicie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochani !! śledzę tego bloga odkąd byłaś w ciąży z Szymkiem :) uwielbiam Was i często zaglądam, moja rodzinka tez się rozrosła :) razem z Wami :) życzę WAM wszystkiego najlepszego!!!

    OdpowiedzUsuń