poniedziałek, 5 maja 2014

Majóweczka


Majówka - pierwotnie: plan spędzenia tych kilku dni w Czymanowie, gdzie w zeszłym roku spędziliśmy przedłużony weekend PISAŁAM O TYM TUTAJ.
Z racji choróbska, które się przypałętało z przedszkola, a ostatecznie przerodziło się w jelitówkę pomysł został zawieszony...Zostaliśmy zatem w domu i biorąc pod uwagę pogodę.. nie będę ukrywać, że nie żałujemy


...Udało mi się wreszcie znaleźć czas na wymianę garderoby dzieciaków.. powiedzmy sobie na kolekcję wiosna - lato 2014;) Ciuchy, które przestały być aktualne powędrowały do kartonów i siat: do oddania Marcie S po Tosi; do oddania Marcie S po Szymku; do oddania Marcie C po Tosi; do oddania Kasi G po Szymku; PCK lub inna zbiórka; prosto do kosza. (Czy tylko ja nienawidzę tych zmian kolekcji i siedzenia na podłodze w epicentrum niekończącej się ilości ciuchów, kartonów, reklamówek i innych cudowności???!!!!)
Poza tym musiałam przejrzeć liczne kartony z rzeczami, które do tej pory były za duże i jeśli zostały zakwalifikowane - wylądowały w szczelnie zapełnionej komodzie. 
Jest tak wypełniona, że każda rzecz musi mieć swoje miejsce, każda rzecz musi być złożona, inaczej.. szuflady się po prostu nie domkną...
Docelowo komoda ta ma powędrować do naszej sypialni a dzieciaki dostaną po IKEA'owskiej szafie, narazie jednak musimy się jeszcze pomęczyć z upychaniem w komodzie, która dla samego Szymka była pojemna i wygodna, przy dwójce jednak... wiadomo.
Poniżej kilka looków na letnie fatałaszki tosine.. czekamy na ciepło i słoneczko:)


A to już Tosia w wygrzebanym z worka kapelo z zeszłego roku, a skoro czapencja nie posiada sznureczków co by utrzymywały go na łebku małym - można sobie pozdejmować go i powygłupiać się z tatą;)






- chyba przegrałam:/ -
Niech będzie kapelo:)



Proszę zwrócić uwagę na okno balkonowe - umyte rano, a ok 12 wytytłane że hej!
Ale co mi tam:):):)


No i ta nowa umiejętność bidonowa...


Taaaakie mam kłopooootyyy;)


Na zdjęciach jw i jn - nasze 2 nowe projekty, z których jeden.. praktycznie ukończony, drugi natomiast dopiero zaczęty (jeszcze napiszę;))


Szymek na 3 dni pojechał do dziadków gdzie codziennie otrzymywał niewyobrażalną dawkę super rozrywek (w jego indywidualnych kategoriach ofkorrrrrs): odwiedziny zajezdni WKD, 2 mega wypasione place zabaw, wieczorne wyprawy biegówką w nieznane i mogłabym tak wyliczać.. i wyliczać...:) Dlatego też nie chcąc psuć statystyk postanowiliśmy ostatniego dnia zabrać młodzież do Wa-wy: kierunek Stadion Narodowy + Muzeum Kolejnictwa na Towarowej. Muszę z tego miejsca napisać, że Szymka tak uradowanego, tak zainteresowanego, tak zachwyconego i  szczęśliwego jak dzisiaj w Muzem Kolejnictwa nie widziałam chyba nigdy... Od daaaawna jest fanem Tomka, uwielbia pociągi i kolejki wszelakie (pisałam na blogu nie raz...), i dzisiaj - wszystkie te kolejki, te pociągi, małe i duże w jednym miejscu... ech...
Nie mniej jednak Narodowy też zrobił wrażenie. Że "duuuuży i wieeeelki" ;)


















Milo było, ale.. wiadomo, znamy to powiedzonko;)
Pozdrawiamy

1 komentarz:

  1. Czyżby week majowy w naszych stronach;-) pzdr serd

    OdpowiedzUsuń