środa, 31 lipca 2013

Superkids i bunt dwulatka


Uwielbiam te pidżamki. Fartneło się z zakupieniem obu w genialnych cenach: jednego na tablica.pl, a drugiego w SH. 
Tosiowy był pierwotnie noszony przez Szymulę oczywiście, tak samo będzie zapewne z tym większym.
Pomimo Szymkowego buntu dwulatka, który ostatnio osiąga swoje apogeum i pomimo jego wszędobylskiego: NIE!!!! - udało się uchwycić jeden z pidżamowych poranków:)


Później z porannej kawy sirobiętej na tarasie dołączył tata i został zwabiony do wyrka:)
 

Na początku w miarę grzecznie leżały..
.. a chwilę później rozpoczął się podwójny koncert;)
 

Nie wyprą się siebie.. niech nawet nie próbują!
Przecież takim dzieciakom małym nie zasugerowałabym: podnieście razem do góry prawe nogi i zegnijcie je na bok... 
 

albo: złapcie się za podniesione popytka!
Niesamowite...;)
 

No i scena końcowa: Szymon, Ty już robisz wyjazd;)
 

A jeszcze w kwestii tego buntu - nakręcam sobie sukcesywnie filmiki z różnych części dnia (głównie poranków), gdzie Szymek wyje (doprowadzając mnie tym do szału) i na każde moje pytanie odpowiada NIEEEEEEEE, gdzie tupie i kopie, gdzie rzuca zabawkami, wywala wszystko z regałów i półek (...) i wierzę, że już niedługo ta faza minie, a oglądając filmiki będę się z nich już tylko śmiać...
Wszyscy radzą: dużo cierpliwości, tak więc wyciągam namagazynowane pokłady i cierpliwie czekam na... bunt trzylatka:) A! I ząbkowanie Tosi:)

Pozdrawiam wszystkie zbuntowane małe brzydale i ich umęczonych rodziców:*

piątek, 26 lipca 2013

Kadry znad Balatonu part I


Wrzucam na szybko kilka fotek wakacyjnych.
 
 

pozdrawiamy!

poniedziałek, 22 lipca 2013

"Wakacje z dziećmi nad Balatonem"


Takie hasło wpisałam w Google po powrocie ze szpitala w 34 tyg ciąży..

Leżałam wtedy  na sali z przemiłą dziewczyną, z którą przegadałyśmy wiele godzin o.. tak naprawdę wszystkim, a m. in. o jak się okazało naszej wspólnej pasji - podróżach. 
Opowiedziała mi o swoich wyjazdach nad Balaton i o tym, że po urodzeniu malucha nie zamierza rezygnować z częstych wyjazdów - teraz już z dzieckiem i że Balaton z pewnością rewelacyjnie spisze się jako baza wypadowa.
Przez Węgry jedynie przejeżdżaliśmy, nie byliśmy tam na dłużej nigdy, a jedyne moje wspomnienia to przepyszny obiad w Budapeszcie. Troszkę poczytałam i pomyślałam, że i my moglibyśmy wybrać się na wakacje właśnie nad węgierski Balaton. 
Nasza sąsiadka błyskawicznie podłapała temat i wraz z jej synulem postanowili do nas dołączyć.
3 osoby dorosłe i 3 maluchy w jednym aucie .. ludzie pukali się w głowy:)
Pomimo, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że jednak nie powinniśmy jechać (w dniu wyjazdu Szymek po 6 rano wypadł z kojca na głowencję, później w ciągu dnia miał kolejny nieszczęśliwy wypadek, w którym rozciął sobie wargę i starł nos, w momencie kiedy odpaliliśmy auto zapakowane po sufit padła nam nawigacja, a po ujechaniu 15 km skończyły się klocki hamulcowe..) - z jednodniowym opóźnieniem (w związku z tymi klockami) wyruszyliśmy w 12godzinną podróż:)
Było rewelacyjnie, ciepło, słonecznie, wesoło, zabawnie (...)
Zdjęcia zgrane do kompa czekają na obróbkę tak więc w najbliższym czasie - fotorelacja z "wakacji z dziećmi nad Balatonem":)

wtorek, 9 lipca 2013

Żabołapanie, rybobranie, z plecków na brzuszek turlanie, chustowanie i takie tam


Robię ostatnio bardzo dużo zdjęć. Tzn umówmy się - mam fioła zdjęciowego od daaawna, ale ostatnio to zaczęło wymykać się z pod kontroli;) Już nawet zgrywanych zdjęć nie przebieram, ba - nie przekręcam nawet, tylko wybieram kilka, które na szybko wrzucam do PhotoShopa i po obróbce jedno zostawiam w większej rozdzielczości do wywołania a drugie zmniejszam jeśli chcę zapodać na bloga. Moi znajomi i rodzina nie zwracają już uwagi i nie dziwi ich to, że robię zdjęcie kiedy teściówka częstuje Szymka poziomkami z ogródka, czy jak żaba zasiądzie na liściu lilii w oczku czy kiedy zbiera się na deszcz i nad domem wiszą granatowe chmury:) Ale nie da się ukryć - pierdolczyk zdjęciowy jest i ma się dobrze;)
Dlatego dziś również taki misz-masz z ostatnich dni..
karmienie rybek po powrocie J z tyrki - takie schładzanki oczkowe możemy tylko uskuteczniach na drzemce Szymka, inaczej właziłby do niego bezustannie ;>


A poniżej dokumentacja obrotów Tosiulowych - z pleców na brzuszek. 
Szymek takie piruety zaczął kręcić jak był sporo starszy z tego co pamiętam
 

Jak w tytule, tata łapie żaby do oczka a Mozaika, nasz keczur kiedy tylko widzi nowego "kum-kuma" rozpoczyna łowy. Dzień, góra dwa i żabki brak. I tata jedzie do rodzinki nad staw z siatką i łapie żaby do oczka, a Mozaika (...)
:)

A kiedy tata z wujostwem i Szymonem grzebie w stawie my z Tosiulem chodzimy na spacery. Chustowanie in progress!
  


I jeszcze zoom na Tosiulka...
 

... i na tatę z Tosiulkiem
 

J właśnie dzisiaj rozpoczął swój urlop i zamiast odpoczynku mamy tyle różniastych rzeczy do pozałatwiania, że chyba jakiś plan logistyczny trzeba stworzyć, aby o niczym nie zapomnieć...
Życzę wszystkim lepszego zorganizowania i max wypoczynku w czasie urlopu:)
Buziaki!