środa, 28 listopada 2012

Akcja: Czapa:D


Fajna akcja zorganizowana: wyłowiłam w necie czapę: smerfetkę w poszukiwanym przeze mnie kolorze miętowym (pasującym do szalika zakupionego jeszcze w UK przez pana męża lata temu ukochanej firmy Fat Face oraz torby made by Kasia (zdjęcia w kolejnym poście)).
Tak więc zakupiłam czapę.
Obiecałam właścicielce firmy Dear deer (http://www.facebook.com/littledeardeer?ref=ts&fref=ts), że prześlę zdjęcie w czapce, kiedy już do mnie dotrze.
Dzień później ruszył długo oczekiwany przeze mnie blog Sylwii: sylwiamuchamakeup.blogspot.com
Zgadałyśmy się, Sylwia wpadła dzisiaj do mnie na drzemce Szymka i powstał taki oto makijaż - którego zwieńczeniem była ta oto właśnie miętusowa czapencja!!!


Efekty na załączonych obrazkach:)
Pełen zachwyt profesjonalizmem i zaangażowaniem!!!
No i efektem końcowym!!!


 A to już ja z Tosią:)
Tak poza konkursem:):)


Całusy!!!

niedziela, 25 listopada 2012

Z działki..



Wrzucam kilka obiecanych fotek dachu. Chatka prezentuje się znacznie lepiej niż wcześniej - kiedy dach pokrywała jedynie papa. Pozostały jeszcze do zrobienia parapety.
 

A tutaj PRAWIE skończona wiatka na autka. Koło wiatki zaplanowaliśmy miejsce na ognisko, które otoczone będzie ławeczkami, iglakami i różnymi pnączami. Akurat tak się złożyło, że w jednym z naszych ulubionym miejscu, gdzie popatrzaliśmy się w roślinność na naszą działkę widniała tabliczka: -50%:) Jak nie skorzystać!!!???
Kupiliśmy więc kilka świerków srebrnych..


.. pnączy na kratkę tarasową i wspomniane wyżej okolice paleniska..


.. wymarzoną magnolię (...)..


I mega rozrośnięty krzak w stylu kosodrzewiny, nie pamiętam dokładnie nazwy:)
Na zdjęciu stoi w swoim docelowym miejscu!
 

Pozdrawiamy cieplutko!!!

środa, 21 listopada 2012

Ujawniam się - Szymon będzie miał siostrzyczkę:)


A prawidłowo tekst wypowiedziany przez moją mega wścibską sąsiadkę brzmiał: "a Szymon będzie miał braciszka, a ty nieeee". A wypowiedziany był do 2-letniego chłopca, syna Emilki, mojej sąsiadki, z którą to pani babcia - plotkarka od dawna nie rozmawia, a koniecznie chciała w jakiś sposób przekazać zasłyszaną plotkę;) Emilka ubawiła się okrutnie.. a ja wcale nie mniej;)

A nawiązując jeszcze do tytułu posta: na USG połówkowe poszłam do p dr Katarzyny Przygody, reklamującej swego czasu Laktacyd Femina (reklamę tą uznano za wyjątkowo irytującą;)). Stwierdziła, że na jej oko: dziewuszynka, ale nie raz i nie dwa natura płatała figla, tak więc z zakupami różowych kaftaników radziła się jeszcze wstrzymać:)
Cieszę się bardzo, tak samo bardzo jakbym się dowiedziała, że kruszynka, którą noszę pod sercem od 24 tygodni jest kolejną chłopaczynką!!!



Więcej zdjęć:  


niedziela, 11 listopada 2012

17 msc


 Dziś Szymek kończy 17 msc:) 
Potrafi śmiać się od rana do wieczora!
Potrafi w ciągu kilku sekund obdarować wszystkich dookoła soczystymi buziakami!
Potrafi pospać nawet do 8 rano - tak jak to miało miejsce dzisiaj...
(...)
 

Ale zamiast wymieniać szereg już posiadanych umiejętności - wklejam kilka najnowszych fotek:)
 

:*

wtorek, 6 listopada 2012

Sen dziecka...


Nie rozumiałam kiedyś, że można patrzeć na śpiące dziecko godzinami...
Że to takie niesamowite..
Słodkie...
Najcudowniejsze...
...
Teraz rozumiem:)
 
 
 
 

poniedziałek, 5 listopada 2012

Come back!


Takie ładne znalazłam w necie:

"Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości."
 
Miłe, prawda!!??
 
Chciałam 2 słowa: co tam u nas..
Ano przez dłuższy czas panowało u nas w domu choróbsko, Simi do tej pory ma gluta - może już nie do pasa, ale do brody na pewno. Z tego też względu nie miałam ochoty ani postować, ani zaglądać do innych.. Post o naszych tegorocznych grzybobraniach - przygotowany.. niewstawiony.. Post o budowie wiaty, montowaniu dachu, pracach ogrodowych.. i wiele innych także niewstawione. Ale nastąpiła mobilizacja i obiecuję meldować się częściej. W kolejnym poście pokaże właśnie jak wygląda nasza chatka z nowym dachem:)
 
Ps. a zdjęcia, które wstawiłam zrobione zostały w sobotę. Podczas ich robienia śmialiśmy się wszyscy głośno, na całe gardła! 
Tata, który był kiziany po namydlonej brodzie, Simi, który robił tacie 'maziu-maziu' i mama, która robiła wszystko żeby jak najlepsze ujęcia uchwycić:D



pozdrawiam i do przeczytania wkrótce!