wtorek, 28 lutego 2012

.. na kolankach.. na stópkach!!!


Tak to właśnie Kizio przywitał nas w niedzielę o poranku:) Mała główeczka wystawała ponad szczebelki i uśmiechała się do nas pokrzykując:D
Dno łóżeczka automatycznie został obniżone jeszcze niżej niż dotychczas...



Potrafi także już samodzielnie unieść wielką pielusonową dupencję i na pijanych małych nóżkach dźwigać ją w górę tak długo, aż nóżki się wyprostują i dziudziul zauważy uśmiech na buziach u wszystkich podglądaczy:) Okrzykom radości nie ma końca!

Haha półelegancik niedzielny: biała elegancka koszula z kołnierzykiem, mega wytworna kamizelka w romby i... rajstopencje na dupsku;)

poniedziałek, 27 lutego 2012

Obiecany przepis na mega-prosty/mega-pyszny sernik



Składniki:

  • 750 g twarogu 9%
  • 250 g sera mascarpone
  • 1 szklanka drobnego cukru
  • 6 jaj
  • 5 łyżek mąki pszennej
  • 6 łyżek mąki ziemniaczanej
  • 2/3 szklanki mleka
  • 50 g roztopionego masła


  • Piekarnik nagrzewamy do 240-250°C
  • Żółtka oddzielamy od białek.
  • Białka ubijamy na sztywno dodając pod koniec cały cukier. Żółtka mieszamy razem z serami, mlekiem, mąkami, roztopionym masłem i przyprawami o ile chcemy je dodać.
  • Na końcu masę serową łączymy delikatnie i stopniowo z pianą. Wlewamy do formy. D
  • o osobnej formy lub dużego płaskiego rondla przeznaczonego do piekarnika wlewamy około 0.75 litra wrzątku i bardzo ostrożnie wstawiamy na półkę pod sernikiem.
  • Pieczemy w 250°C przez 10 minut, wyciągamy sernik, pozostawiamy go na blacie kuchennym* i schładzamy piekarnik do temperatury 160°C.
  • Następnie wylewamy przestudzoną już lekko wodę, wlewamy nowy wrzątek, wkładamy sernik tak jak poprzednio na półkę nad wrzątkiem i kontynuujemy pieczenie przez około 50-60 minut. Gotowy sernik wyciągamy z piekarnika i odstawiamy do wystygnięcia w formie. Potem zdejmujemy obręcz, przekładamy sernik na talerz ( przy braku spodu bardzo łatwo to zrobić, po prostu przekładam sernik do góry nogami) i chłodzimy w lodówce przez co najmniej kilka godzin.
Smacznego!!!

niedziela, 26 lutego 2012

Spełniona mamuśka:)

Już dawno nie mieliśmy weekendu typowo domowego! Wszystkie w ostatnim czasie spędzaliśmy wyjazdowo-imprezowo-odwiedzinowo; tym razem Pietrzaczki także do nas nie dotarli, z racji tego weekend spędziliśmy na szlifowaniu nowych umiejętności, ganianiu kociszonów, rozmowach na temat m. in. zbliżającego się wielkimi krokami sezonu ogródkowego i pieczeniu sernika:)
A ja nosiłam moje 10-cio kilowe szczęście, nosiłam i nosiłam, całowałam i całowałam, tuliłam i tuliłam... (...)

PS. Przepis na mega-pyszny, mega-puszysty, mega-prosty w wykonaniu sernik w następnym poście!
Całuski!

sobota, 25 lutego 2012

Dziudziuń mega aktywny


Simak stał się od kilku dni jeszcze zwinniejszy niż był dotychczas.. trudni nam w to uwierzyć! Do pełzanek doszły wszędobylskie raczkowanki.. Młody jest wszędzie!!! W ciągu kilku chwil potrafi przemieścić się z sypialni do kuchni, froterują po drodze przedpokój!
Amazing!
Chciałam jeszcze wspomnieć o fakcie, że każdego dnia kiedy to wracam z tyrki, mam nieodparte wrażenie, że dzidziulek wygląda inaczej - doroślej, dojrzalej, z nowymi umiejętnościami...
W weekendy nie mogę się napatrzeć, nasłuchać i napodziwiać:)








Acha! Dzisiaj pierwszy raz Malutki zażył kąpielek w dużej wannie; powód No 1 - wanienka dzidziuniowa postała u dziadków na górze z powodu nocowanki tamże w dniu wczorajszym; No 2 - był to dobry pretekst, ponieważ wanienka stała się za malutka!


PS. Wczoraj podczas biedronkowych zakupów wzięłam do ręki słoiczek z jedzonkiem dzidziuniowym - tak z ciekawości (Simak jeszcze nie korzystał z przybytku jakim jest: słoiczkowe jedzenie); okazuje się, że zupki (ta, którą miałam w ręce: zupa pomidorowa z makaronem od 8msc) nie są już miksowane na gładką masę, makaron i występujące w niej warzywa były w konsystencji stałej...). Pomyślałam sobie, że wszakże Simak ma już 8 zębów całkiem sporych + 2 w drodze, więc jak najbardziej powinien jeść zupki mniej zmiksowane niż te, które są mu zapodawane...
Dlatego też przygotowałam dziś na obiad 2 miseczki, w jednej zmiksowane na gładką masę: gotowany łosoś, ziemniak, soczewica zielona, dynia, fasolka szparagowa żółta, koperek, olej lniany, żółtko jajka; a w drugiej: ugotowana marchewka rozgnieciona widelcem. Celowo nie zmieszałam wszystkiego razem; podczas karmienia podawałam za zmianę: papkę i tą grudkowata marchewkę (...)
Efekt: myślę, że odczucia Małego były zupełnie inne niż podczas jedzenia np jako przegryzkę między posiłkami, podanej mu w całości różyczki brokuła czy marchewki.. Tutaj ewidentnie oczekiwał konsystencji gładkiej! Ale mimo zdziwienia - zjadł większość z przygotowanej porcji (fafluniąc przy tym spodenki, bodziaka, fotelik, całego siebie, śliniak...) beknął konkretnie i wyraził chęć powrotu do raczkowanek..
No kochany po stokroć...

poniedziałek, 20 lutego 2012

Zdjęciowo


Czekamy na wiosnę z utęsknieniem, w zeszłym roku już od początku marca J spędzał całe popołudnia w ogrodzie budując fontannę i organizując plac wokół później powstałego tarasu, ja siałam pomidorki do pojemniczków po śmietanach i jogurtach etc, liczymy na to, że i w tym roku nie będzie trzeba jakoś specjalnie długo czekać na rozpoczęcie sezonu ogrodowego; tym bardziej, że mamy tyle pomysłów!!! Ale póki co.. szaro, buro, dni jeszcze wciąż krótkie i kiedy wracam z pracy z drugiej zmiany - udaje mi się tylko wykąpać dzidziula i do koja ułożyć.. A co z zabawą, poczytywankami książeczkowymi, śmiechami i innymi takimi? Czasu brak, staramy się nadrabiać weekendami:)








Chciałam jeszcze wspomnieć, że zgodnie z rozpiską z oseska.pl znacznie rozszerzyliśmy dietę i młody wcina znacznie więcej niż do tej pory; ostatnimi nowościami są: kasza krakowska, kasza gryczana biała niepalona, żurawina i koperek:)




Zastanawiamy się i analizujemy opcje wakacyjne, czytaj: gdzież by tu można się wybrać w 'haj sizon' żeby się nie umęczyć, żeby miło spędzić czas w 6 osób (4 dorosłe i 2 rocznych dzieciaków), żeby pozwiedzać no i żeby dla każdego coś miłego.. Acha, no i żeby jeszcze nawału turystów nie było, żeby kilometrowo nie wyszło jakoś masakrycznie, żeby drogi były mega dobrej jakości i bezpłatne najlepiej ;), żeby i woda ciepło i powietrze także - ale nie jakoś mega upalnie.. Mam wymieniać dalej..? Wymagania mamy, jakby to powiedziała prababcia: tęgie, ale wierze, że takie miejsce istnieje, zdobędziemy je i zachwyt nasz nie będzie miał końca; póki co biorę pod uwagę 3 opcję: .. e, nie będę pisała jakie, żeby nie zapeszyć;)



Buziaki!

wtorek, 14 lutego 2012

Zaczytana..

.. jestem bardzo! Korzystam z jakze niewielu wolnych chwil, które mogę poświęcić dla siebie, czyt: w drodze do i z tyrki, kiedy dziecina śpi mocno, a w domu podstawowe prace opędzone, w weekendy późnymi wieczorami czy też jeszcze później (...) Powyższą książkę mojej ukochanej pisarki Tess Gerritsen pochłonęłam w czasie powrotu do domu w piątek + noc z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę - książka niesamowita, bardzo polecam!

Robina Cooka zaczęłam wczoraj i.. niewiele jej juz zostało..


Zawadzką takze jestem zauroczona - niesamowita kobitka, niektórzy twierdza, ze wykreowana przez TV i niewiele wnoszaca od siebie zarówno do ksiazki (ktorej jest nota bene autorką!) jak i do swojego programu; ja jestem jej wielką fanką; ksiązka moze posłuzyć nie tylko w odniesieniu do dziecka, ale ogólnie do relacji międzyludzkich..



Bardzo interesujące przykłady dialogów z dziećmi, (tak jak powyzsza pozycja: w sumie nie tylko z dziećmi), łatwa, miła i przyjemna do poczytania!




A ponizsza ksiązeczka finalnie prawdopodobnie zostanie przeze mnie zakupiona, gdyz jest cenną skarbnicą porad zywieniowych dla dzieci (i znowu: nie tylko dzieci) w kazdym wieku, warto mieć w domowej biblioteczce

Wyróżnienie!



Chciałam bardzo podziękować Oli (właścicielki powyższego bloga) za wyróżnienie mojego bloga:)


Bardzo mi miło, dziekuję!




Chciałam tym samym również wyróżnic kilka blogów, które są dla mnie inspiracją i uwielbiam do nich zaglądać:





  • http://countrykittyland.blogspot.com/ Jeden z moich ulubionych blogów, podziwiam właścicielkę za pastelowe kolory, wielki talent, perfekcyjność, urokliwość tworzonych prac!


  • http://decuboni.blogspot.com/ Lubię podczytywać relacje z wypraw wszelakich, pozytywne wibracje i ekspresyjny język pisany


  • http://agawphotography.blogspot.com/ Zachwycam się zdjęciami, wczuwam się w klimat jaki udało się na nich uwiecznić (...)


  • http://mylittlewhitehome.blogspot.com/ Asię, właścicielkę tegoż bloga poznałam (wirtualnie) zanim jeszcze założyła bloga i zaczęłam obserwować jej poczynania od samego poczatku:) Chciałabym kiedyś spotkac się z Asią na kawie i osobiście sprawdzić czy nie ma tam w domku u niej jakiejś ukrytej mega wielkiej szafy;) [dot postu o skrydkach mieszkaniowych;)]


  • http://podnorweskimniebem.blogspot.com/ Wszystki posty czytane są od deski do deski, przepadam za panującym na tym blogu klimatem.. Czuję się jakbym siedziałam w małym norweskim domku!


  • http://syn-alek.blogspot.com/ Fajna dziecinka, fajnie pozująca co miesiąc z cyferkami:) Lubię czytać o dzieciaczkach odkąd mam swoje - wiadomo;)


  • http://taniamama.blogspot.com/ Dzięki AsiBe mały mój śmiga w eko-pielusonach, dziękuję Asiu za cierpliwość przy odposywaniu na moje maile;)


  • http://deco-withlove.blogspot.com/ Blog mojej przyjaciółki, źródło dobrej, pozytywnej energii:)


Lista blogów jest w kolejności przypadkowej:)



Zapraszam do zabawy blogerki, które jeszcze w zabawie nie uczestniczyły, pozdrawiam serdecznie!

piątek, 3 lutego 2012

Zdementowanie tytułów postów, tych o zimie...


... że się nie boimy, i takie tam.. Boimy się, i to jak! (przecinek przed 'i' celowo wstawiony;;)
Kizio nie był od kilku dni na dworze, co z pewnością przyjął za anomalię, a ja podczas podrózy do tyrki i z tyrki zamarzam w środku transportu publicznego zwanym WKD, brrrr...
Czy na serio nie można by włączyć ogrzewania choćby na minimum..? No w końcu w jakimś celu umieszczono 100 lat temu, kiedy to konstruowano klamota, te wszystkie mini-grzejniczki pod siedzeniami... (...) Dzisiaj, podczas apogeum zimna - miałam ochotę wyrzucić przez niedomknięte okno książkę, którą pochłaniałam i zacząć krzyczeć na głos: Matko, jak mi jest cholernie zimno!! Mało tego, myślę, że nie byłam jedyna!
Poza powyższym dzisiaj nastąpiło apogeum nie tylko zimna; nastąpił wybuch nagromadzonych w ostatnim czasie negatywnych emocji, zawodu, żalu, niezrozumienia, bezsilności.. Marzyłam, żeby ten dzień się skończył i nigdy nie pojawił się podobny do niego.. I mam nadzieję, że się nie pojawi..
A na sam wieczór podczas odkładania Kizia do koja uświadomiłam sobie, jak mnie mało w jego wielkim świecie, jak bardzo się zmienił przez ten ostatni miesiąc, jak bardzo zmieniło się jego zachowanie, jakie nowe umiejętności posiada (...)
Zdecydowanie to nie był mój dzień...


Wklejam kilka fot zrobionych podczas zeszłego tygodnia przez Karolę, Simak podczas ćwiczeń jogi


I z kubkiem nie-kapkiem


Dopełzający do zamierzonego celu z bananem na buziaku


I podczas kąpieli:)
Moje prawie 8miesięczne szczęście...


:**************************