czwartek, 30 czerwca 2011

Dzień jakże inny od wszystkich: sesja zdjęciowa i prezentów moc:)


Jak wygląda dzień mamy niemowlaka: wstajemy rano, a godzinę wyznacza sam niemowlak, może być to 5 rano, ale może być też 10, jeśli się marudziło w nocy i sen do małej łepetynki nie przychodził, a co za tym idzie odespać by się jakoś chciało te przemarudzone godziny..
Koło 6.30 tata wstaje i przed 7 wychodzi do tyrki obiecując, że wróci tak szybko jak tylko się da:) Zostajemy sami i teraz w zależności: jeśli humorek dopisuje, brzuszek nie boli i nic nie drażni i nie wkurza - możliwy jest czas senności przerywany cyckiem; opcjonalnie - płacz, żal i ból istnienia, którego nie da się ukoić niczym... Trzeba wyprzytulac i tyle..; Jeśli mama ma coś do zrobienia w domku - prosi babcię, która poprowadza po działeczce, poguga i odda jak mama się ogarnie. Potem mama przejmuje jeździk i spaceruje po działeczce.. a ze 2 godzinki aż tata wróci:) Obiadek, tata idzie na działkę/ogród załatwiać sprawunki - mama duźda niuńka do momentu, aż zachce się jej na neta zasiąść, wykąpać czy tam jeszcze co innego. Tata wtedy się kąpie co by eleganckim być przy przejęciu latorośli i następuje zamiana. Opcjonalne popołudnie - długi, co najmniej dwugodzinny spacer we 3 po okolicy, podglądanie okolicznych ogrodów, szukanie inspiracji (...)
20.30 nastawiony budzik na zapodanie witaminek D3 + K, następnie nagrzanie w łazience, kąpielka i wieczorne karmienie. No a potem w zależności od nastroju małego - albo wieczorne guganio - lulanie, albo odłożenie na spoczynek latorośli malutkiej i zahaczenie o film jaki czy co;)

A dziś, jak w tytule posta, jakże odmienny harmonogram dnia - wizyta cioteczki Asi, która ledwo co zipie, jakby nie było to prawie 37 tydzień ciąży.! I.. cały dzień trwająca sesja zdjęciowa Szymona! Asiula bardzo chciałaby się rozwinąć także w tej dziedzinie fotografii, która nie stanowi łatwego kawałka chleba - co się dziś okazało;) Zdjęcia synusia mojego były eksperymentalne;) Jak na Szymka był b grzeczny i jestem z niego dumna, serio! W przerwach między cyknięciamy cyc łagodził wszystkie bóle i smuteczki:)
Nie mogę się już doczekać efektów, choć trochę podglądałam gotowe klatki.. jestem zachwycona!
Efekty - ASAP:D

Poza tym wstawiam jeszcze kilka fot prezentów jakie przytaskała Asia dla nas - przepiękności! Notesik na zapiski pamiętnikowe (ps. mam już zapisane całkiem sporo stron z życia niuńka, ale przepiszę wszystko ładnie do nowego pięknościowego notesiku!) i 3 własnoręcznie uszyte otulacze do pieluch! Ależ ta moja Asia to zdolniacha.. ech...
Dziękuję kochana, że przyjechałaś, za cierpliwość, za włożony wysiłek, za to że jesteś.. :D





Cheers!

środa, 29 czerwca 2011

Czekamy na jutrzejszą sesję zdjęciową:)


Jutro w godzinach rannych ma nas zaszczycić swoją obecnością nasz fotograf rodzinny w postaci Asiuli:) Asia już z bardzo dużym brzuchem, więc tym większy szacun, że chce jej się do nas dotelepać.. Mam tyle pomysłów na fajne zdjęcia ale i tak finalnie wszystko zależy od Niego.. w jakim będzie humorku, czy podejdzie mu to co dziś zjadłam, czy nie będzie miał akurat kiepskiego dnia..?
Szymkuś, wyśpiulkaj się dobrze, co byś jutro był najgrzeczniejszym Muflonkiem na świecie - dla mamusi i dla cioteczki :D*

wtorek, 28 czerwca 2011


Sama platforma tarasu - wiadomo, najważniejsza, ale że diabeł tkwi w szczegółach - trzeba go teraz ładnie obrobić, zrobić schody z dwóch stron i dojście do chodnika. J wolałby spędzać czas z Ptysiem - wiadomo i 'wszystko, żeby tylko tarasu nie wykańczać', ale szkoda byłoby lipcowy urlop przeznaczać na tego typu prace, tak więc mobilizuję jak mogę, żeby skończyć wykończeniówkę jak najszybciej..


Dzisiaj zakupiona została taśma, która jutro wytyczy nam chodnik prowadzący do schodów, mamy razem wybrać jego kształt, już wiem, że mamy o tym zupełnie odmienne wyobrażenia, tak więc jutro okaże się jak to finalnie będzie wyglądało..



I nie mogłam się powstrzymać co by nie cyknąć kilku roślinkom foty, w końcu pięknościowe są takie!






W sobotę najprawdopodobniej J będzie montował ostatecznie schody, do tego czasu ma pozalewać mini-fundamenty pod nie i być może ułożyć dróżkę z kostek granitowych. Tyle do zrobienia, tylko 2 ręce i jakże ograniczony budżet..
Ech..
Uciekam bo ktoś malutko potrzebuje się dossać do mojego 'bufetu'
pa;)

niedziela, 26 czerwca 2011

A co jak na spacerku zachce się jeść??!!


Nie ma zmiłuj, trzeba wyjąć McDonaldsa i nakarmić, nawet jeśli okazałoby się, że trzeba to zrobić na łące, u kogoś pod posesją;) Zawsze się zastanawiałam, jak w takiej sytuacji radzą sobie inne mamy, ciekawe czy trzymają malucha do powrotu do domku, czy też starają sobie.. jakoś poradzić?? Szymon w każdym razie nie narzekał i smakowało mu jak zawsze;)

sobota, 25 czerwca 2011

Dziś skończyłem 2 tygodnie, odpadła mi pępowina i śmigam w pieluchach wielorazowych!!!


Tak jak powiedziałam: z dniem odpadnięcia pępowiny - startujemy z eko pieluszkami - i tak też zrobiliśmy;
Temat pieluch wielorazowych - a przy tym ekologicznych będzie dla nas wyzwaniem.. Uno: zrąbała nam się pralka, zaraz przed moim porodem, tak więc całe pranie zanoszone jest do teściówki na górkę; due: na chwilę obecną mam tylko 10 wkładek do otulaczy, zdążyły się już skończyć (a pierwszą założyliśmy koło 10 rano.. mamy teraz prawie 20..), tak więc dokupić będzie trzeba jak nic..; tre: narazie kupki są mikro, tak więc zabrudziliśmy dziś tylko 1 otulacz, ale wydaje mi się, że przy kupie maxi - wkładka może przepuszczać..
Jutro próbujemy z tetrą, zobaczymy czy zda to egzamin, ma taką małą dupkę, a sam otulacz jest spory, jak jeszcze załaduję do niego tetraka..hmm??
Ale jestem pełna optymizmu, nie ma góry pampków, a jedynie góra wkładek do prania, dziś teściówka odpali maszynę, zobaczymy jak się dopiorą..
Acha, poza wkładką bambusowo-frotte wkładamy jeszcze papierek, który zatrzymuje.. grusze sprawy nie przepuszczając ich na wkładkę:)
No to tyle z relacji..
Jeśli kogoś zanudziłam wywodem, to ajm sorry, ale wiem, że niektórzy czekali na info z pierwszego dnia użytkowania anty-pampków;)


piątek, 24 czerwca 2011

czwartek, 23 czerwca 2011

Prosto z ogrodu...


Wiadomo, w ostatnim czasie miałam troszkę inne priorytety.. a właściwie jeden, moją nową miłość - Szymonka, ale o starych miłościach zapominać nie można, mam tu na myśli mój ogród, który z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień piękniejszy coraz! Dlatego dzisiaj zrobiłam konkretny obchód po działeczce z aparatem i nadziwić się nie mogłam nad pięknem przyrody..


'Najlepsze trawy z Iławy' wzrosły już na tyle, że doczekały się w dniu wczorajszym pierwszego koszenia


Skalniak też co chwila gości jakieś nowe rośliny





A moje lawendy szaleją.. jedna piękniejsza od drugiej!


Ta zakwitła jakiś tydzień temu na skalniaku


A ta co kilka dni pokazuje, że ilość pojawiających się kwiatostanów to nie wszystko co ma do zaprezentowania:)


No i jeszcze kilka bluszczyków, wymyśliłam sobie, żeby na każdej choince puścić po 2, 3 takie bluszcze, inspiracja zaczerpnięta z pobliskiej Podkowy Leśnej


Garaż też chcemy zabluszczyć cały, niedawno wprowadziliśmy kilka gałązek winobluszcza



I jeszcze taki tam dietetyczny talerz kobiety karmiącej;) Przeanalizowałam każdy składnik dania i stwierdziłam, że niuniek nie powinien po żadnym z nich cierpieć - i nie cierpiał, ładnie przespał całą nockę:)


Pozdra!

wtorek, 21 czerwca 2011

Pierwsza kolacja na tarasie


Nadal nie mogę w to uwierzyć! Tyle czekania, tyle nerwów, aż w końcu dzisiaj zasiedliśmy do naszej pierwszej kolacji tarasowej:) Nie napiszę, że trwała ona długo;) bo Szymkuś aktywny się jakiś zrobił na świeżym powietrzu i ani w głowie było mu pójście spać, ale i tak pełen zachwyt nastąpił




Jutro idziemy na pierwszy spacer, taki prawdziwy poza posesję, upewniłam się, czy już można podczas rozmowy z pielęgniarką środowiskową, która nas dziś odwiedziła. Można - a nawet trzeba, tak więc jutro zapuścimy się może nawet do Podkowy Leśnej, liczymy na ładną pogodę zatem:)

Pozdrawiamy:***

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Post na życzenie z dedykacją dla taty :D







Mój mąż jak zazwyczaj robi sobie 'podśmiechujki' z tego mojego blogowania, tak tym razem sam przyszedł i poprosił o posta zdjęciowego on + Szymuś, jakże mogłabym odmówić?? :D

Kolejna wizyta w szpitalu..

W sobotę, tj. w dniu, kiedy świętowaliśmy tydzień od narodzin Sz. ponownie trafiłam do szpitala. Koło 12 w nocy dostałam strasznego krwotoku i szwagierka zawiozła mnie do szpitala; szczęście w nieszczęściu, że noc i że światła migające i że brak korków..
W chwili kiedy dowiedziałam się na miejscu, że bezwzględnie muszę zostać w szpitalu do poniedziałku (tj. dziś) serce mi się pokroiło na 100 000 kawałeczków.. ze względu na niuńka oczywiście.
Podczas badania na izbie przyjęć słyszałam jak kruszynka płacze na korytarzu i sama rozpłakałam się strasznie.. Tak szczęśliwie się ułożyło, że J miał możliwość przywiezienia mi go na karmienie w niedziele 2 razy, a dodatkowo laktatorem szpitalnianym odciągnęłam sobie pokarm do buteleczki, taki take away McDonald's na wynos:) Już teraz wiem, co to znaczy rozstać się z taką kruszynką na więcej niż kilka minut, koszmar nie do opisania..
Jesteśmy już w domu i musimy się bardzo oszczędzać, tak więc do akcji wkraczają babcie:D

sobota, 18 czerwca 2011

:D



Serdecznie zapraszam do zaglądnięcia na stronę

http://180stopni.iportfolio.pl/

Jest to strona Asi - fotografki, mojej serdecznej przyjaciółki, właścicielki bloga

http://deco-withlove.blogspot.com/

Robi świetne, nietuzinkowe, oryginalne i niepowtarzalne zdjęcia - absolutnie polecam!!!!
Jeśli nie dla Was - może poczta pantoflowa zadziała.

Polecam bardzo, bardzo gorąco!

piątek, 17 czerwca 2011

Miałam nie pisać, żeby nie zapeszyć, ale...


Teraz już chyba nic nie stanie na przeszkodzie:) Jest, jest, jest!!!! Z mojej inicjatywy kolesie z Lwówka Śląskiego z firmy polskiedrewno.pl zostali odpuleni jako najbardziej nierzetelna, oszukańcza i kłamliwa firma świata!!!! Znalazłam innego producenta, w Wołominie dokładnie, zamówiliśmy, zapłaciliśmy i.. jest!
Została już zaolejowana.. mam nadzieję w niedziele będę w końcu się po nim przechadzać!!!!

"Akcja taras" rozpoczęła się.. mniej więcej w marcu i cały czas mięliśmy pod górkę, dlatego tak się cieszę, że w końcu się udało!!!!

Ps. W przerwach między-cyckowych stworzyłam nowy profil ze zdjęciami Szymusia, zapraszamy i pozdrawiamy:D

https://picasaweb.google.com/107311455920031126156