wtorek, 2 sierpnia 2011


Nie wierzę w to, że zlatuje właśnie czwarty tydzień urlopu mężulka i lada dzień wraca do tyrki:(
I tak miał wypasa i możliwość wybyczenia się, z czego oczywiście nie skorzystał i codziennie 'coś'
No i ładna pogoda - w miarę nastała - tak wiec może choć kilka dni udałoby się złapać ze słońcem..
Dzisiaj cudowaliśmy jeszcze z dojściem tarasowym i schodami, została zakupiona specjalna szczota do zmiatania tarasu, więc trzeba było ja od razu przetestować, jutro postaram się zrobić ostateczne foto do dokumentacji tarasowej,
a póki co zapodaje kilka fot z 'albumu rodzinnego'
:)





Ha, jedno z moich ulubionych - 2 kociaki, jeden naramienny, drugi - nakolankowy, każdy przekonany, że jest jedyny i najważniejszy;)


Dobranocnik:)

1 komentarz: