niedziela, 3 lipca 2011

Leniwy weekend..




Weekend sypialniany i spacerowy, ale w znacznej mierze sypialniany jednak.. Kto zakręcił słońce i rozkręcił kran deszczowy na maxa..? Kto zamówił taką pogodę paskudną, gdzie spać się chce cały czas i włącza się piec co by nie zmarznąć..? Ej no, niefajnie tak..:(
W sobotę J przygotowywał konstrukcję schodów, a my cały dzień ziewaliśmy na zmianę z Szymkiem.., w niedzielę udało nam się między jednym deszczem, a drugim wybrać się na dwugodzinny spacer




A potem pomęczyć się trochę musieliśmy, żeby doprowadzić Ptysia do takiego z takiego stanu....


... do takiego:)


Dobranoc..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz