poniedziałek, 20 czerwca 2011

Kolejna wizyta w szpitalu..

W sobotę, tj. w dniu, kiedy świętowaliśmy tydzień od narodzin Sz. ponownie trafiłam do szpitala. Koło 12 w nocy dostałam strasznego krwotoku i szwagierka zawiozła mnie do szpitala; szczęście w nieszczęściu, że noc i że światła migające i że brak korków..
W chwili kiedy dowiedziałam się na miejscu, że bezwzględnie muszę zostać w szpitalu do poniedziałku (tj. dziś) serce mi się pokroiło na 100 000 kawałeczków.. ze względu na niuńka oczywiście.
Podczas badania na izbie przyjęć słyszałam jak kruszynka płacze na korytarzu i sama rozpłakałam się strasznie.. Tak szczęśliwie się ułożyło, że J miał możliwość przywiezienia mi go na karmienie w niedziele 2 razy, a dodatkowo laktatorem szpitalnianym odciągnęłam sobie pokarm do buteleczki, taki take away McDonald's na wynos:) Już teraz wiem, co to znaczy rozstać się z taką kruszynką na więcej niż kilka minut, koszmar nie do opisania..
Jesteśmy już w domu i musimy się bardzo oszczędzać, tak więc do akcji wkraczają babcie:D

6 komentarzy:

  1. Zdrówka wiec i odpoczywaj ile wlezie

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak czasami bywa:(Limit niefarta został już wyczerpany i teraz wszystko będzie już dobrze,czego z całego serduszka Wam życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochanie cieszę sie, ze wszystko już dobrze. Wiesz, że całym serduszkiem jestem z Tobą. Kocham...

    OdpowiedzUsuń
  4. o rany ...a mnie serce zabolało :( Trzymaj sie kochana !!!!! Angee

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurde .... Kurde czemu? Bo tak po porodzie wyczyszczą partacze:/ Moją siostre też tak załatwili i 3 tygodnei po wylądowała w szpitalu:/ Na szczęscie w ramach rekompesaty za błąd , spartacznie czy ajk tam zwał mogła być w szpitalu z małym:) Zdrowiej kochana szybciutko:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję.
    Trzymajcie się..

    OdpowiedzUsuń