poniedziałek, 6 czerwca 2011

Coraz nas więcej.. ale już niedługo;)


Jakby nie było, zgodnie z terminem (który b rzadko się sprawdza, ale jakieś odniesienie mieć należy) jeszcze tylko tydzień z kawałeczkiem, i na pytanie, czy my nadal w dwupaku zacznę odpowiadać: już nie:D
I zastanawia mnie opinia ludzików, którzy zdziwieni są, że nie mimo tego, że ciężko już - wiadomo, takie upały wykańczają każdego.. to chciałabym żeby Sz posiedział ws brzuchu jak najdłużej.. Nie ma do czego się spieszyć, doprawdy..

Weekend mieliśmy pracowity bardzo, J nie zważając już zupełnie na brak tarasu (zostaliśmy wydymani przez kolesi od deski, ale to na inny post temat) zaczął w sobotę organizować całe jego pozostałe otoczenie, tzn zejście ze schodków i jego pobocza, które docelowo będą wysypane tłuczniem i obsadzone lawendą, trawnik i otaczającą falkę.. zeszło się do 22 od bladego świtu, ale efekt zadowalający jak najbardziej:)

K właśnie 22 przyjechali Pietrzaczki i od rana w niedzielę znowu aktywnie się zrobiło, chłopcy szaleli na skuterach, a my z Asią postanowiłyśmy pocykać jeszcze fot brzuchatych, choć umęczyło nas to bardzo, oj bardzo..
Efekt na załączonych obrazkach..



To powyższe zdjęcie mnie zszokowało, chciałam żeby dokładnie tak ono wyglądało, ale wielkość piłki.. no wielka jest! A raczej wielki, ten nasz Szymuś..









http://studio180stopni.blogspot.com/ :)

http://deco-withlove.blogspot.com/ i jeszcze kilka fot Asiuli;)

Miałyśmy jeszcze popołudniowym wieczorkiem przysiąść do maszyny, żeby skończyć organizer na łóżeczko (podoszywać rybki, wzmocnić szwy, ... takie tam, prace nad nim rozpoczęłyśmy w zeszły weekend w Markach, ponieważ stwierdziłam, że jak jeden mąż wszystkie organizery jakie udało mi się obczaić okazały się paskudnikami maksymalnymi..) kiedy się okazało, że już po 20 i czasu brak..:( W przemiłym towarzystwie czas tak szybko płynie..

Chciałam jeszcze bardzo bardzo bardzo podziękować wszystkim znajomkom, którzy podzielili się z nami rzeczami dla Sz, wczoraj odwiedziła nas wesoła rodzinka, Madzia z mężusiem i ich małym 8mio miesięcznym żabkiem (który zachwycił się bardzo fontanną;)) i użyczyli nam przewijaka i ciuszków po małym.. Dziękujemy Wam bardzo, oraz innym dobrym duszyczkom!!!!!

Uciekam na ogród, mam ustawkę z teściówką w kwestii przesadzenia kilku bluszczy z doniczek do gruntu oraz kulek bukszpanowych, bo mi samej nie wolno się już dotknąć do niczego..

ciao:)

7 komentarzy:

  1. Asiu trzymam za Was kciuki! Systematycznie podglądam, podziwiam i uśmiecham się do Was ;) Wyglądasz pięknie. Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te zdjęcia w lesie w zieleni są przepiękne.
    buziole

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne zdjęcia, uroczo wyglądasz z brzuszkiem :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne zdjecia, pieknie wygladasz. Te na zielonej trawce sa zjawiskowe.
    Pozdrawiam Was

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna sesja:))

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kotek, wiadomo ze ślicznie wyglądasz, to pisać nie będę. Daję znać ze już jestem w domu i od dziś bez aparatu nigdzie nie wychodzę, żeby stresa nie mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękujemy - z Asią i Szymkiem;)

    OdpowiedzUsuń