sobota, 14 maja 2011


Wiecie co mnie przeraża.. yyy między innymi..? Masy całe zabawek.. i tych pluszakowych i tych plastikowych, które w tonach można szacować u znajomych, którzy mają malucha/maluchy w domu.. Ja zawsze idąc do znajomków dzieciatych staram się albo wypytać: jaki prezent byłby pożądany, czego jeszcze niuńka nie ma, co nie zostanie walnięte w kąt.. albo zakładam, że pewnych - praktycznych rzeczy nigdy za wiele i zapodaję coś takiego - przydatnego.. Ale widzę (po pudłach dupereli jakie u znajomych zalegają), że ludzie nie wiem czy z lenistwa, czy z braku wyobraźni.. bach! pluszak jakiś bez sensu, który najpierw nazbiera kurzu, a potem wyląduje albo w pudle jakimś i na strychu docelowo, albo na śmietniku..:( A zabawki plastikowe wieloelementowe.. zazwyczaj po dniu zabawy są rozkompletowane, a przez to szybką stają się nieatrakcyjne... Takie tam sobotnie przemyślenia..

A tak abstrahując, ten tydzień okazał się bardzo pracowity, ale udało mi się zrealizować ułożony w zeszły weekend plan w 100% Amazing! A kwestia najważniejsza: magister zaakceptowany, podpis promotora na trzech pierwszych stronach pracy:):):)
Czy można sieknąć 110 stron magisterki w 2 miesiące?? Oj można, można, tylko jest się trochę wyciętym i nudnym przy tym, zasypiając ma się przed oczami kompa z otwartym rozdziałem, który pisał się danego dnia, a w nocy koszmary, że twardziel padł, albo okazuje się, pod koniec pisania pracy promotorowi zmienia się cała koncepcja i każe wszystko poprawiać.. no i takie tam;) Teraz jeszcze "TYLKO" 2 egzaminy w przyszły weekend, takie do uczciwego przysiąścia (50 pyt testowych, więc nawet chcąc coś znaleźć na ściądze - zapomnij, czytasz pytanie, znasz odpowiedź: zaznaczasz, nie znasz: idziesz dalej i tyle) i ustalenie terminu obrony... jakie to proste..:/
Od jutra jestem znowu na tydzień wyłączona..





I jeszcze migaweczka z malowania się łóżeczka;)
Bo już zauważalna stała się tendencja "wszystko, żeby tylko nie pomalować łóżeczka", ale temat został dzisiaj ogarnięty
:D

PS. Dziękuję za miłe komentarze i życzę miłej reszty weekendu:*

8 komentarzy:

  1. nie wiem co się stało z moim komentarzem z poprzedniego posta, ale ewidentnie coś się stało :/
    Pisałam, że literki cudne i ładnie się prezentują ze względu na to, że spodnia strona w jednym kolorze (że też ja o tym nie pomyślałam)
    Misia Ikeowego kilka razy też w łapkach trzymałam, po czym odkładałam :) - a tak wogóle to niezła gromadka się już uzbierała.
    Co do stosów zabawek wszelakich, to też przeraża mnie taka wizja - trzeba po prostu pomyśleć o jakiś ładnych skrzyneczkach co by ten plastyk na wierzchu nie zalegał, bo 'chcących dobrze' gości nie przeskoczysz :)
    chyba też powinnam ogarniać temat łóżeczka...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zobaczysz kochana- bron Boze nie moralizuje-jak Ci sie zmienia priorytety tzn.ja tez myslalam ze moje mieszkanie pozostanie piekne,przestronne i pozbawione zbednego badziewia,a potem na slowa"chiba nie mam takiego prosiaczka"....no sama wiesz.Pozdrawiam cieplo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak to niestety wygląda kiedy w domu dzieci , zabawki i zabaweczki po prostu wszędzie , wiem coś o tym bo dwie córki mam , a pechowo dwie alergiczki więc jeszcze trzeba ciągle wszystko odkurzać , tyle ,że pluszaków mniej bo wszyscy poinformowani ,że maja nie kupować :) Na pociechę dodam ,że tak w okolicach gimnazjum same wyrzucają wszystkie klamotki z pokoju ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak jak napisała With love: jakieś ładne kosze zorganizować trza i chować chować chować:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez chodza za mna taki pomysl literkowy, tylko to E z kropkami trudno zrobic.
    Mam jakiegos dola powakacyjnego, moj prywatny jest smierdzacy len i znowu spi-ide do pracy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne rzeczy powstąły już do kącika maluszka.:) Fontannna normalnie , że szczęka opada :D
    Co do zabawek to jest tak jak przedmówczynie piszą:DDD Póki małe dzieciątko to wszelakie grzechoteczki , piłeczki jakoś nie przeszkadzają za bardzo , ale poczekaj jak mały podrośnie i będzie rosła góra autek , klocków i przydasi , któe ja skrzęteni segrguje jak chłopaki sa przedszkolu ;) Nei mam serca odebrac im ulubionego autka bez kółka , czy 5 pluszaczkó , które raz na miesiąc stają się aktorami :) Pozostaje pieknei je jakoś ukrywać , miałąm taki plan , ale sił brakło:DD Pryz dwójeczce łobuzów to mało możliwe , bo wciąż coś wyciagają ;). A co do znudzienia się zabawkami to myśle , że i my tak mamy . Przecież kupiona płyta , gra cieszy nas jakis czas , a potem idzie w odstawkę by kieeeeeeedyś do neij powrócić;).

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlatego ja najczęsciej kupuję dla dzieci książki, a nie zabawki. Ale tym najmniejszym sie nie da.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozpieszczać i jeszcze raz rozpieszczać- póki zdrowie i kasa jest :)
    Pluszaki, ubranka cudne, martwi mnie to pomalowane łóżeczko :( Mój mały urwis, jak zaczął na dobre ząbkować (u niego dosyć późno, bo wtedy już stawał przy szczebelkach) to zeżarł- dosłownie całą farbę z poprzeczki łóżeczka...
    Ale może to tylko mój synuś tak miał...
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń