niedziela, 30 maja 2010


Nie wybraliśmy się dzisiaj nigdzie dalej, bo miało lać cały dzień (de facto rozpadało się dopiero po południu), więc gdzie mogliśmy po kościółku pojechać, jak nie do Milańca?;) Obczajaliśmy dzisiaj jakie wykonamy pierwsze ruchy po wprowadzeniu się na działkę, i tak: poobcinanie dolnych gałęzi w choinkach rosnących przy siatce od strony ulicy, następnie obsypanie ich korą; dodatkowo na siatkę wyszukuję od jakiegoś czasu powoju, żeby miał duży przyrost roczny, był łatwy w pielęgnaćji (;)), było zimozielone zimą i wyglądało efektownie. Narazie moim faworytem jest kokornak wielkolistny, ale cały czas szukam mu jeszcze konkurencji.
Kolejna sprawa: pomalowanie na biało garazu, wymiana zawiasów na jakies fajne stylizowane, a następnie puszczenie żyłek od dachu do ziemi i posadzenie kilku pnączy, myślimy o winobluszczu.
I jak narazie ostatnia z trzech głównych: przeniesienia pasa w inną część działki i rozpoczęcie budowy grila, stylizowanego na tego taty Asi.. Marzenie..
Dobra, to tyle na dzisiaj i chyba w tym tygodniu się już nie uaktywnię.. Został mi w tym semestrze ostatni egzamin.. ale za to jaki:( Uczciwie będę siedzieć 2 tyg (poza przerwą na długi weekend oczywiście;)) i czytać.. czytać.. czytać:/



Jeden z moich przepięknych bluszczyków, tfu tfu!


I jeszcze tylko wyjaśnienie kto jest na powyższym cyku: otóż te 3 ostatnie zdjęcia zrobiłam w przeciągu 30 min, kiedy to pan owad i pan pająk stanowiły zupełnie niezależne, nieznające się organizmy - zdjęcia poniżej. No i finalnie.. (...)



Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę ciepełka na dworku i żadnych opadów atmosferycznych (mimo, że zapowiadają coś zupełnie innego:/)
xxx

Dokąd jeździłam na wakacje w dzieciństwie..


Do Żelechowa :)


Z tym miejscem mam związane tak przemiłe wspomnienia.. Każde miejsce kojarzy mi się z czymś miłym.. Postanowiliśmy z racji obiecanej przez synoptyków pogody pojechać i powspominać - no, bardziej ja, J do towarzystwa..


W drodze do lasu.. Chodziliśmy z babcią tą właśnie drogą na jagody, grzyby, tak połazić, dotlenić się.. W sumie idzie się z 20 min, jako dziecko miałam wyobrażenie, że to taki kawał drogi.., że się iiidzie i iiidzie;)




A to już w domku, który niestety w niedługim czasie prawdopodobnie zostanie sprzedany:( Z chęcią nie dopuściłabym do tego, ale.. niestety, tak trzeba..




Zdjęcie dedykowane Danile - bułeczka mechowa:)



Mam nadzieję, że jeszcze tam pojedziemy, choć raz..

sobota, 29 maja 2010

Wakacje Życia 3 na Bałkanach - planowanie czas zacząć!!


ps. żaby zobaczyć całe zdjęcia: kliknij na nie:)






Wczoraj w tyrce zostałam bardzo mile zaskoczona - przez Daniłę, który aktywnie wyraził chęć rozpoczęcia planowania Wakacji Życia 3:) Na prawdę ucieszyłam się strasznie, od razu i u mnie uśpiony na jakiś czas zapał odżył!!!

Zdjęcia powyższe pożyczone z Internetu, na pierwszym - Chorwacja, podejrzewam, że Krk, na drugim Turcja, Istambuł, trzecie to Bośnia i Hercegowina - Mostar, kolejne - Montenegro, Plitvickie Jeziora i Dubrovnik!

Oglądam, czytam, planuję, wyznaczyłam nawet podział zaangażowania w poszczególne etapy wyprawy: Asia z Daniłą: Ukraina/Slovakia, Rumunia, Bułgaria, no.. i Istambuł, Raq - Albania, a ja z Gazelą: Bośnię i Ch, Croatię, Czarnogórę, Węgry:)
Jajoo jest biernym odbiorcą i zapewnił, że wszystko będzie mu się podobało!!!

Do września jeszcze sporo czasu, a ja chcę już!!!!!

wtorek, 25 maja 2010

Muzycznie wieczorowo..

To tak jeszcze wieczorowo muzycznie - super kawałek, kojarzący mi się przede wszystkim z pracą w UK, kiedy to wczesną porą Jaak - nasz kolega z Estonii zapodawał go na kuchni:) A zastępy nas - kelnerów, którzy pracowali poprzedniego dnia do późna, nie mogły uwierzyć w ten bass o tak wczesnej porze... A Jaak w swoim świecie full english breakfast i innych takich nie zwracał uwagi na żadne complainings;)
Jak by nie było - wszytsko co kojarzy mi się w UK - jest w znacznej mierze bardzo pozytywne:):)

Spóźnione imieninkowe życzonka dla wszystkich AŚ


Mimo, że impreza imieninkowa tydzień temu, to kalendarzowo.. były wczoraj:) Dostałam piękne kolczyki od Martulki (ach ta Marta!!;)), kaktusa kolejnego do kolekcji od pracowego teamu i wino od reception desk (ha!). No a od misia - piękne miniaturkowe drzewko wierzby:) Nazwijmy ją imieninkowa wierzba śmiejąca się!
A tak poza tym reprezentuję zastępy słomianych wdówek, J na targach w Poznaniu:)




I miałam okazję zażyczyć sobie co tylko chcę od mojego kuchcika - wybrałam pieczywo czosnkowe.. już wiem jak się je robi fachowo, to,które zrobiłam na imieniny do sałatki z wędzonego kuraka chyba nie wyszło najlepsze;)

niedziela, 23 maja 2010

Prace ogrodowe


Podczas przeglądania 'co tam na strychu ciekawego' J znalazł.. swoje dziecięce buciki, czym rozczulił mnie okrutnie.. Przesłodkie, malutkie kozaczki, brak słów!


Znalazł jeszcze stary druciak na baniak winny, postawiliśmy go pod sosenką i powstał plan obsadzenia go z każdej strony bluszczami..


Na razie 5, a potem zobaczymy, jak okaże się, że ziemia im odpowiada i się przyjęły, dosadzimy więcej


A to już nasze oczekujące na kształtowanie bonsai:) Podlewane codziennie przyjęły się wszystkie, chwilowo w zwykłych doniczkach, ale ich czas zbliża się wielkimi krokami, coś czuję;)





Miłego, słonecznego.. (o ile to możliwe), wesołego, szybko zlatującego tygodnia wszystkim życzę:)*******
xxx

sobota, 22 maja 2010

Z potrzeby zieleni..


Żeby zobaczyć foty w całości trzeba na nie kliknąć (nie wiedzieć czemu??)














Tak, po niespecjalnym tygodniu, który nie należał do najmilszych, gdzie choróbsko się dobierało (stłamszone na szczęście), w pracy też nie było różowo, a i sił witalnych w nadmiarze.. no i przede wszystkim samopoczucie nieszczególne, a wiadomości w telewizji o powodziach nie nastrajały.. nadszedł piątek. Rozpoczął się strasznie nieciekawie , ale zakończył znacznie lepiej: promotor zaakceptował mi wreszcie wybrany temat:) Więc do przodu! Potem przedpołudnie i pozytywne zaliczenia, wreszcie popołudnie na świeżym powietrzu z aparatem w ręku...
Przyroda dobra na wszystko..
Straciłam tydzień życia na.. robieniu NIC, ale zawsze po burzy wychodzi słońce:)
I tego się trzymajmy!

:)

czwartek, 20 maja 2010

4 Tilda's fans




Więc ('nigdy nie zaczyna się zdania od ''no więc'' - cytuję p. od polskiego z podstawówki;)) jeszcze muszę poza podziwem dla miniaturowych drzewek wyrazić nie mniejszy nad dziewczętami robiącymi takie cudeńka! Laleczki są niezwykle urokliwe, każda inna, każda piękna, każda jedyna w swoim rodzaju! Rudziutka lalunia część włosków ma wyciągniętych z kuca przez Mozaikę - masz kota - chowaj takie kuszące 'przedmioty', zapomniała o tym dosłownie na chwilę i proszę;) Mam nadzieję, że nowa właścicielka myśli tak jak ja, że to dodaje jej tylko uroku:)

Tak po cichu zbieram materiały, maszyna już jest.. wiem, że TEN dzień kiedyś nadejdzie, kiedy się odważę:)