sobota, 31 października 2009

Nie ma to jak sobota w Puszczy...












:) Właśnie tego chciałam od początku tygodnia... świeżego powietrza, braku wiecznie dzwoniącej Jarka komórki i pięknej pogody.. Było fantastycznie, no może poza tym, że chłopcy standardowo zabejowali drugi przedział, a Jarek non stopa komentował moją jazdę, ale co tam - za słodko też nie może być;)
Acha! Krysia widząc moją latarenkę - lampionik, przeznaczony do malowania na biało, zapodała temat, że ma gdzieś podobny w garażu, tylko większy i trochę inny - NO TO DAWAJ! No, i lampioniki wymyte, osuszone, czekają na wybielenie - może jutro się uda??!!
Reszta fot jesiennych puszczowych - ASAP:)

piątek, 30 października 2009

Evening Piastów's friday party:)


Wczoraj smażone do ciemnej nocy (tak, że rano budzik dzwonił od 6 rano i dopiero o 6.45 został wyłączony...) naleśniory, dziś zostały załadowane farszem podobnym do pierogów ruskich - jak dla mnie mistrzostwo świata, wcisnąłam w gości po 2, Jarek wepchnął sam w siebie 3 - szacun!:)



Minio poległ w pewnym momencie


A potem się znowu aktywował



Nasi ziomale: Justysia i Igor - tak sobie trajlowaliśmy jak to faowo będzie na Sylwka w Szczawnicy:) ech... jeszcze 2 miechy..


Rozchodniak


Ukraińska żubrówka - czy jakoś tak


Jarek nostalgiczny:)

Dzięki dzieciaki, że wpadliśta odwiedzić kozów, next meeting - New Year's Eve - I guess:)

Czwartkowe popołudnie za zakupach i w kinie:)




* Z * E * R * O *

W wielkiej, bliżej nieokreślonej metropolii wstaje dzień. Na wysokim piętrze biurowca, w dużym gabinecie szefa międzynarodowej korporacji dzwoni telefon. Biznesmen chwilę wpatruje się w ekran komórki, aż w końcu odbiera. Dzwoni niechlujny tłuścioch jadący rozklekotanym vanem z dziwacznym towarzyszem. Pyta o decyzję. Chodzi o śledzenie pewnej osoby. Po chwili wahania biznesmen potwierdza zlecenie. Nie przeczuwa, że jednym „tak” uruchamia lawinę wydarzeń, która wpłynie na losy części mieszkańców miasta. To początek wielowątkowej historii, w której przetną się drogi wielu osób, a każda ich decyzja będzie miała konsekwencje nie tylko dla nich. „Zero” to opowieść o miłości i nienawiści, o zdradzających i zdradzanych, o przemocy i seksie oraz o zaskakujących tajemnicach, które poznamy w trakcie tej przedziwnej doby. Wprawiona w ruch machina nieodwracalnie zmieni życie bohaterów. Czy rzeczywiście nieodwracalnie?
obsada:Robert Więckiewicz, Marian Dziędziel, Rafał Mohr, Roma Gąsiorowska
twórcy:reżyseria: Paweł Borowski, scenariusz: Paweł Borowski, zdjęcia: Arkadiusz Tomiak, muzyka: Adam “Burza” Burzyński Więcej >>
szczegóły:dramat obyczajowy, Polska, 2009, 110 min
premiera, dystrybutor:kino (Świat): 15 września 2009
kino (Polska): 23 października 2009, Monolith, kopii: 48

Powyżej szczegóły filmu, na który wybrałam się z 'Gochą szefową' do Atlantica:)
Moja opinia w skali: 0-10 = 10!, mimo, że trwał 1' 50 " nawet raz nie spojrzałam na zegarek: 'kiedy koniec':) Fajna obsada, ciekawe zwroty akcji, trzymający w napięciu - podsumuję go pomimo, że to banalne, oklepane komentarze, jakie można przypisać filmowi, który się podobał - a co?:) Polecam naprawdę!

poniedziałek, 26 października 2009

Sesja weekendowa kwiatulków


Aż się prosiły ostatnio - powyżej 2 bułeczki zakupione 2 tygodnie temu w Ikeii, obok - wykopany w Puszczy Kampinoskiej iglak, poniżej trawka - z tego samego źródła:)


Zakupiony w sobotę - ot tak, z okazji ur J. owłosiony pan kaktus:)


Doniczka - z magicznego jakże sklepu - galerii sochaczewskiej z używaną porcelaną, fajansem oraz szkłem, w doniczce - nóżki kaktusika, wykopane przez koty z innej doniczki, kaktus matka tez niebawem objawi się na blogu


Świeży bluszczyk - zakupiony ostatnio w Leroy Merlin, a jego doniczka pochodzi od innego - już niestety nieżyjącego kaktusika - pana rzodkiewki


Kaktus zakupiony przez moich pracowych ludzików na urodzinki


Pan patyczak został przyniesiony na imprezę w ramach prezentu dodatkowego przez t. Kochansi!


Ten piękny zwisający także pojawił się w sobotę, zapodała m.


I na koniec różowiasty od b. :)




A te 2 farfocelki? To brat i siostra tych kilku odnóżek mieszkających teraz w maleńkiej doniczce z wizerunkiem iglaka prezentowanych powyżej. Los chciał, że zostały rozdzielone:)

środa, 21 października 2009





Zwariowałam!
Po wizycie przyjacioła Gburasa i naprawieniu Picassy (hurrrrrra!) chciałam - choć pobieżnie - uprzątnąć fotki. I... natknęłam się na zdjęcia z imprezy - powyżej - na której Śledź (czyt. Jarka braciak) przedstawił swoją Anię... ile to już czasu mineło... A fotki zgrane z aparatu teściów long time ago - szacun!
Acha, i jeszcze jedno miłe co dziś spotkało mnie - godzinna pogadanka za pomocą komunikatora portalu Facebook z Marinką - moją litewską koleżanką, która zaszła w ciążę podczas naszej wizyty w ich (jej i Andriusa) skromnych Wilnowskich progach - podczas ubiegłorocznej nocy Sylwestrowej, i i której laleczka urodziła się niedawno, bo we wrześniu. Synek nazywa się Zigymintas - czyli Zygmut.
Thanks Marina, it was wonderful to talk to u, doesn't matter that by communicator:)
Hope hear/see u so soon:) Cheers!

Poniżej linki do kolejnych fotek - zapraszam serdecznie:)

http://picasaweb.google.com/kalbarczyk.joanna/BuranoWyspaWeneckaEurotrip0909#

http://picasaweb.google.com/kalbarczyk.joanna/SOweniaEurotrip0909#

wtorek, 20 października 2009

Na tapetę Słowenia!


Tomuś - psyjaciel, zarówno na górze jak i na dole:)



- Przyjaciele -


Naprawa - odpowietrzanie hamulcy - My Good Lord, jak dobrze, że Jarek spędził w swoim życiu tyle godzin leążc pod samochodami najróżniejszymi... ps - Raq ściemnia jak zawsze:)


A to już lunch na przydrożnym picnic area - niezapomniany, pamiętam dobrze do dziś

Moje klimaty! Brak słów, po prostu cud - miód!




Jedno z najulubieńszych.. choć zrobione w jakże dramatycznych (z perspektyty czasu jakże śmiesznych okolicznościach..:) No więc w nocy, kiedy liczyliśmy na przekroczenia granicy Austrii ze Słowenia Raczek miał 'zjazd z góry śmierci', de facto zapaliły nam się żywym płomieniem tarcze hamulcowe i byliśmy pewni, że wycieczka dopiero co rozpoczęta - została właśnie zakończona.. Ale jako, że samochód był samonaprawialny - odpalił i 'heja banana - koko dżambo i do przodu' - zdjęcia z napraw powyżej





Piękna Słowenia



Na bazarze



Z Tomulem w koszach;)


Co to była za ulga, ja też moczyłam, ja też:)


3 ciamajdy czekają na wjazd kolejką linową na szczyt celem oblookania Słowenii



Fajne wspomnienia...
A tak
poza tym:
1) choróbsko powróciło - nie wiem jak ja to robię...??, w każdym razie Fervex - zapodany

2) decoupage rozpoczęte - no, to taki mały wstęp narazie;)

3) urządzenie chłodzące pod laptopa zakupione - czuje, że mu ulżyło, nie gotuje się już i nie wyłącza ch chwila:)
4) ząb jedynka dosztukowana, czwórka lewa dolna naprawiona - całość zajęła nie więcej niż 20 minet:)
5) jutro do pracy na rano, więc oddalam się z uczuciem spełnionego decoupagowego obowiązku:)